Ich marzeniem było zdjęcie. Spełnili swoje marzenie
- większe było ich szczęście od mojego.
I biały dla czarnego pracował,
by ten mógł wypłynąć.
A później dziećmi się opiekował aż do wschodu.
Dziećmi rybaka.
Nakarmiono mnie głodem.
Nakarmili mi serce rzeczywistym obrazem.
Wypełniono niemocą po brzegi.
Tańczyli z własnym pragnieniem.
Proszącym i słabym głosem odpychali zmartwienie .
Do jutra.
Do jutra.
Dziś tańczę.
Dopadła mnie w końcu.
Afryka.
Choroba.
I znowu miłość.
I znowu choroba.
Ekua...
zdjęcia i tekst własnego autorstwa
Korien [Usunięty]
Wysłany: 2009-02-07, 23:16
GHANA
to był najkrótszy z wyjazdów a jednak zmienił mnie najbardziej. Zarówno psychikę jak i...wszystko inne.
miałem duże problemy z lustrzanką - nie mogłem jej regularnie ładować, bo wciąż użerałem się z ludźmi, słońcem, komarami i gniazdkami dlatego ilość moich zdjęć jest śladowa. [ zdjęcia jak zwykle bez żadnych obróbek ]
to grupa artystyczna dzieciaków z wszystkich szkół w Moree. koszulki przywiozłem im z Gdańska, gdzie własnoręcznie farbowała je pani Krystyna Choszcz. Teraz dzieciaki mają już lepsze - wypasione stroje
W Akrze kupiłem im bębny z logo fundacji. a ten pan [ przesympatyczny ] pomagał sprawdzić ich jakość [ tam trzeba wszystkiego pilnować...dosłownie ]
ja jestem wszystkożerny, ale z tym miałem największe opory w całym swoim życiu. największemu wrogowi nie kazałbym tego jeść
Moree to wioska rybacka, więc w taki sposób grupa mężczyzn spędza dzień w dzień.
mało brakowało a dziś pisałbym ustami. niedobry piesek!
w wolnej chwili odwiedziłem Lasy Kakum [ dużo by opowiadać ]
wszyscy kochają Kamila! no! ...a lekcje odrobione? co jak co, ale tam uczniowie są jednak uważniejsi na lekcji niż w Polsce
to była najwierniejsza publiczność, podczas prób grupy artystycznej
gangi starego świata
a tu moi przyjaciele. jeden z nich był taksówkarzem i zawsze się kłóciliśmy o zapłatę. on chciał żebym jeździł za darmo a ja mu rzucałem monety na siedzenie za każdym razem bardzo mi pomogli. mam nadzieję, że ja im też w jakimś minimalnym stopniu...
Piękna relacja słowno obrazowa, tylko pozazdrościć miejsc i przeżyć.
PS a co to za pomysły z tym niepublikowaniem?
Korien [Usunięty]
Wysłany: 2009-02-08, 10:32
Dziękuję, Leszku. 60% przeżyć z pewnością do pozazdroszczenia
Przerwa wiąże się tym, że w marcu wyjeżdżam i wrócę pewnie jesienią, więc stwierdziłem, że przez ten czas nie będę pokazywał bieżących tekstów, tylko ewentualnie pracował nad nimi w kameralnym towarzystwie [ samotnie ]
Ciężko powiedzieć ( i niezręcznie ), więc powiem trochę więcej - ogólnie.
Byłem tam samotnie, jako wolontariusz fundacji Freespirit z Gdańska. Głównym założeniem było wtedy załatwienie materiałów na budowę biblioteki ( jako, że pracowałem w Danii jako tłumacz i budowlaniec to miałem jako takie pojęcie o budowie )
i odwiedzanie wszystkich w szkół, w celu dowiedzenia się czego potrzebują i w jakich ilościach. Miałem problemy z lokum, mojego przewodnika wygnano z wioski, więc musiałem o wszystko użerać się z ,,burmistrzem" wioski, który na fundacji chciał jedynie zarobić i zdobyć większe poważanie wśród ludzi. Już pomijając to, że każdy chciał mnie okantować z materiałami, to ludzie z wioski nie byli zbyt entuzjastycznie nastawieni do działalności fundacji. Jako, że zazwycaj wszędzie chodziłem sam, to dzień w dzień byłem zaczepiany i błagany przez ludzi o odwiedzenie ich domów, gościnę i pomoc materialną, a gdy odmawiałem to tylko wrzeszczano i wyzywano
Uwijałem się w tych 45 stopniach z kawałkiem białego ręcznika w torbie, a wodę kupowałem w takich rozgrzanych foliowych woreczkach 500ml. W smaku była identyczna jak woda chlorowana. Jak wracałem do lokum to na łóżku siedziała zawsze jakaś kobieta, która zrobiłaby dla mnie wszystko, żebym ją zabrał do swojego kraju. Tamtejszy ksiądz udostępnił mi prysznic, ale przy okazji właziło tam kilkunastu tubylców, więc prysznic zawsze był uświniony do granic możliwości.
Miałem swoje cytrynowe mydło na które często siadały robaczki. W ręczniku zawsze siedziały wielkie jak kciuk karaluchy, a po podłodze maszerowały jakieś dziwaczne stworki.
Po prysznicu biłem się z myślami, czy siedzieć w rozgrzanym jak piec pokoju, czy wyjść na dwór i spać z komarami. Już w Afryce pojawiły się pierwsze potężne ataki gorączek - teraz t o już mógłbym o tym pracę magisterską napisać
Odwiedzałem też grupę artystyczną, którą założyła fundacja. Wyselekcjonowaliśmy najlepszych z nich, zorganizowaliśmy dla nich darmowy posiłek [ jako motywację do ćwiczeń ]. Cudownie było patrzeć jak grają, tańczą i śpiewają na próbach
Noo...mógłbym jeszcze długo pisać, ale nie będę przynudzał