Świerki zapuściły we mnie korzenie. Dlatego teraz pachnę nimi i wzywam ciebie szumem. Dłonie są jak gałęzie. Wyciągają się ku tobie i proszą obejmij mnie czule. Ty nie lubisz drzew. Nie dziwię ci się. Czasami wieje od nich chłodem. Nie jest to jednak powodem do tego, abyś był nieprzychylny i mnie. Tylko, co mam zrobić, żebyś zauważył moją obecność. Przecież jestem tak blisko.
Świerki nie gubią igieł. Nie przemijają tak szybko, jak liście. Moje włosy wypadają często, ale nie znam przyczyny. Nie chcę znać. Znam ideę spadania liści. Spadają na jesień. Po to, aby drzewa odpoczęły od ich szumu. Moje włosy wypadają często. Szkoda, że nie zostają na twoim swetrze. Wtedy wrzuciłabym go do pralki razem z moimi ciuchami.
Świerki są wieczne. Tak, jak moje uczucia. Szkoda, że nie chcesz ich poznać. Gdybyś tylko chciał, byłoby zupełnie inaczej.
Twoje wahanie jest jak zieleń.