POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Pisma Bordiurowe
Pisma Bordiurowe
Autor Wiadomość
Kamil K.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-07, 20:41   Pisma Bordiurowe

3:00 - 6:30
7 marca, 2009



Cichy żart, który gwiazdy opowiadają przy czarnych językach pożaru. Oplute czerwienią saboty stąpającego pośród pól pszenicy. kukurydzy i owsa. Zazębiona ślina opłukująca biodra Lofotów mechatymi naroślami. To tęsknota, którą ściągam łyżeczką do wyszczerbionego brzegu nocnej herbaty. Do szklanych ścianek mojego oddechu. Gdybym mógł się tam już dziś znaleźć...

Barman rozpina brudne płaszcze, które jak krowy
się pasą nasączoną alkoholem trawą. I furtka otwarta. Zimny wiatr naszą sierść dzieli w garnizony, z których wyjdą złośliwe pasierby, by się z nocą użerać w nieskończoność.

Wino z miodem, a za oknem trzeźwa do bólu zimowa pokrzywa. Na spojeniach pokoju i jej włosów siedzę i wdycham maź szczypiącą. O usta rozcieram cienkie włókna. Po zszarzałych od popiołu włosach zbuntowane krople cicho stąpają, by nie obudzić głęboko zaszytych śniegiem strachów. To cisza winniczna. I nic nie zmąci tej ciszy. Dźwięczne aperitify, jak niskie pasma gór zwilżają miastową złość – serce się rwie na któryś z tych gęsto rozsianych szlaków. Kije i muszle wołają o dłoń pielgrzyma, który nad chmury wiarę chętnie taszczy.
Tu rzeki o mocnych prądach. przeźroczystych powierzchniach, dalej jeziora, które zakwitły rozprutymi głodem rybitwami. Trzciny porosły jego brzegi i tylko na środku szczelna łupina, wciąż kształtująca owoce. Zachody się nad nią gnieżdżą! Bajki dla dzieci o nagiej okładce,
która nie wymaga przypisów, a jej dumny twórca na skrzydłach Nechbet zasypia . Zaciszne oranżerie, w których wesołe wilczki smakują napoje, wyciśnięte z cytryn pęczniejących na dzikim horyzoncie. Później ciepłe barwy kakao, przy łóżku wschodzącej sieroty, której twarz odbija cienie słonecznej gwary.

Niezliczone dialekty po ulicach zaczynają krążyć, gdy się ciężka czerń osuwa powoli
i łby zgarbionych latarni okleja plastrem, jak gołębiarz szukający nie dobitych ofiar
jastrzębi w trawie. Poranione są twarze, zasiadające w ogrodach barów, by się nacieszyć
pierwszymi godzinami weekendu i szepczącą w nich beztroską.

Niczym się te łąki nie różnią, bo całe są obszyte chmielem, którego łodygi podpierają
lakierowane drewna. Bogate jest królestwo mgły pijanej Pandory, której charyty zajmą się każdym niezaspokojonym, a kiedy zaczną się podchody, hory przypilnują procedur
odławiania. Nikt się za darmo pod księżycem nie ułoży w kłosach.
Magiczne zapachy się tu krzyżują, w naturalnych prądach zlewają w dłoń co ośmiela
człowieka. Porywa się na piękniejsze kobiety i przed gęstymi spojrzeniami nie ucieka
w trzeźwy rękaw. Żyjemy odważni – nic nas nie poruszy. Na bogów porywać się chcemy.
Nic nas nie zasklepi. Raz otworzeni - szalony plon zrywamy ze świata, którego jutro nikt nie będzie pamiętał. Czasem żywimy nadzieję! Że się budziki rano nie zerwą na drżące fałszywym zlotem nogi, że nie zaczną tańczyć obłąkanej parodii, która tylko ból głowy
wywołuje.

O szóstej godzinie, zerwany z tępej bezsenności odchodzę od śmiesznego monologu,
żeby się nacieszyć dialogiem zbudzonych drzewek, które pod skrzydłami rodziców szukają
cichych wiatrów – swoich równolatków. Cudowne się roznoszą zapachy, gdy zima
w rozpiętym pasie rozchyla zimne uda. Choć to nie Bornholm, widać Rajskie pagórki,
po których maszerują ciemnowłose pielgrzymki. Już nie w żadnych szatach i natłuszczonych słońcem sandałach, a w zwykłej kurtce i dżinsowych spodniach. Wracają z nocnych dyskotek,
twarz umyją i ułożą na zimnej poduszce. I ja też zaraz zasnę, kiedy pogaszą się ich święte ciała.


  
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-03-07, 22:50   

Kamil K. napisał/a:
Czasem żywimy nadzieję! Że się budziki rano nie zerwą na drżące fałszywym zlotem nogi, że nie zaczną tańczyć obłąkanej parodii, która tylko ból głowy
wywołuje.


niekiedy żywić nadzieję (mieć ją jak kamyk w kieszeni) jest dobrze

fajnie, że noc się kończy, zasypiamy znużeni nią - nie obudzą nas ci, którzy
Kamil K. napisał/a:
Wracają z nocnych dyskotek

i że jest tak, jak w ostatnim akapicie:
Kamil K. napisał/a:
O szóstej godzinie, zerwany z tępej bezsenności odchodzę od śmiesznego monologu,
żeby się nacieszyć dialogiem zbudzonych drzewek, które pod skrzydłami rodziców szukają
cichych wiatrów – swoich równolatków. Cudowne się roznoszą zapachy, gdy zima
w rozpiętym pasie rozchyla zimne uda . Choć to nie Bornholm ,widać Rajskie pagórki,
po których maszerują ciemnowłose pielgrzymki. Już nie w żadnych szatach i natłuszczonych słońcem sandałach, a w zwykłej kurtce i dżinsowych spodniach. Wracają z nocnych dyskotek,
twarz umyją i ułożą na zimnej poduszce. I ja też zaraz zasnę, kiedy pogaszą się ich święte ciała.

i że słońce cudne różowi wschodnią stronę ...
 
 
Kamil K.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-09, 00:30   

Dziękuję, Marku
za podzielenie się wrażeniami :)

Pozdrawiam!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Pisma Bordiurowe


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo