POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » *
*
Autor Wiadomość
Kamil K.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-08, 19:58   *

Johny: Nie powiedziałem ci wszystkiego.
Lyla: Powiedziałeś wszystko co mogłeś, prawda?
Johny: Prawda.
Lyla: Pewnych rzeczy
Johny: Nie potrafię.
Lyla: Nie potrafię.
Johny:

Kiedy dłonie wzejdą gestem nowej religii
i oczy odkryją refleks ołtarza - w pełni czysty,
powiem: kropla po kropli - przebyliśmy burzę.

Johny: Kiedy byłem mały zobaczyłem tygrysa chodzącego po rynku.
Mówiłem o tym wszystkim. Matce, kuzynom, kolegom ze szkoły, ale nie wierzyli.
Lyla: Wierzysz nadal?
Johny: Wierzę.





Wieczór i Poranek


Moje szaleństwo, o którym cicho śpiewałem już przy narodzeniu, z każdym miesięcznym poluźnieniem, traci na refleksie. Drętwiejący spowiednik!
Mimo, że dłonie stale noszę ciepłe, jasne, modlące a oko barwię buntem, wesołością, letniskiem, to monument coraz smutniejszy. Łuki blakną i wieżyczki kruszeją. Księgi bywają parodiowane, Wyśmiewane przez żal stołu! Monotonni bliscy, którzy znowu pragną się ściskać przy lakierowanych wstęgach; gorzki ferment sączą w mój umysł i tulą drogimi materiałami, by bunt zaprzestał uderzeń w bramę.

Kwietniowy poranek, i myśl leniwa płowieje na maszcie, który donikąd zmierza.
Jestem dziecinnym kapitanem ,, przygotować foka do stawiania” i dużo przy tym szamotaniny. Ciężkie laudanum, w którym trzeba biec, by dojść do źródeł. Głóg zimowy dojrzał i czerwień po szklanych płótnach leje się do gardeł rozdrażnionych marynarzy. A przecież za oknem sakrament. Głuche ,,nic się nie dzieje” i mgła o miodowym zapachu, od słońca do szyby, od szyby do słońca. Jeszcze trochę chłodu! Jeszcze szczypta głogu i laudanum, i wtedy wizje.

Człowiek! Zakochałem się w człowieku jak wąż. Za urokiem poszedłbym tych strojnych olbrzymów, którzy przy rzece, co wieczór, obóz, tańce, bijatyki – bujna cyganeria - wyrwana ze świata, kąśliwa bohema. Odważni ludzie boją się życia : muzyki i śpiewu, i kobiet, i snu, a tchórzliwi boją się strachu. Strachu! Dla nich to lustro nie do przebycia. Chcę za odważnymi, ja, schorowany tytan, szukający mitu, choćby na kikutach powędruję za sznurami ich namiotów, za zachodami ich kroków, za błotem ich źródeł, za szelestem ich zdrożnych marudzeń…Chcę życia! Odmawiam wieczności, zmieniam zeznania, grób opuszczam, leki przyjmuję według piątego przykazania, bo umysł jednak mam szorstki, zielony miejscami i skażony brunatnym narostem. Moralność? A może przyrost dzieciństwa, kiedy trzymano mnie w trzeźwych i wzorcowych dzbanach.

Jaką przykrość sprawił mi ten poranek, wrzeszcząc i plując ,, wieczność dla boga! Dla ludzi trwanie”. Nie znam obowiązków - potrafię tylko głośno stąpać, blizny poprawiać kryształem i błąkać się w ciele zmartwionym ponurym wzywaniem.

Nie znam człowieka pracy ( osmolonego substancjami ). Nie znam cyników o garniturowych grzbietach ani zaniedbanych wieśniaków o rozciągniętych swetrach. Nie wiem jak dzieli się pole, jak dzień się obrabia i wschód wita westchnieniem ,,eh, przeklęta praca. Eh, kochana praca”.

Nie wiem co to zegar, ani przerwa. Nie znam bogactwa satysfakcji, ani słodkiego kwilenia zgrzanych mięśni, bo każdy krok mam dla siebie i nic, ponad cel, nie czuję. Każdy oddech po swojemu, bez modlitw i śniadań, wyprawiam. Praca, a jakże! Świetnie udaję pracę, ale dla mnie to czas bieli, czas przyciszenia, kiedy nie toczę dysput z rozumem ani ciałem. Pogrążam się wtedy w twardą bezmyślność, by wypełnić kaprys wiszącego nade mną bata. Gdyby go tak nasączyli narkotykiem…pracowałbym w pocie, pracowałbym ku poezji, lub ku budowlom. To bez znaczenia.

Odprawiają poranne błogosławienia! Otwórzcie, otwórzcie, dajcie nawę, dla mnie kolumnę i brudny kafel. Dajcie spoconą poduszkę, podajcie dożylnie sakrament, bo mój ołtarz przygasa jak tanie farby na pięknym obrazie. Chowam się pod rynnami matecznika, i jedyne rozmowy prowadzę z cieniem, którego twarz odbija się od sosen w sposób rześki - fałszywy. Czasami promień przebije się przez korony, dla nas, biednych, przysiądzie w chemicznej trawie jak płochy zając, ciepłym uchem pokiwa i melodię spod opuszków wysnuje młodego i naiwnego filozofa:


,,Człowiek przetwarza to, co widzi w sposób wolny, a jednocześnie związany wyobraźnią. Myśli pierwotnie, a jednocześnie zagłębia się w złudnie dalece wiodącą nowoczesność.

Człowiek ogarnięty obsesją słowa przylegającego do rysującego się przed nim świata. -
Nie potrafi zaakceptować obwolut zaprojektowanych dla otaczających go zjawisk.

Kieruje się jakimś słownym prądem, w którym panuje wielkość, niepewność i niezrozumienie. Jego życie liczone jest rozterkami i egoistyczną śmiesznością.

Życie jego jest jak dzień geniuszu, wyrwany z robotniczego kalendarza. Dużo łoju na biurkach i farby na ścianach. Dużo otwartych okien, by wpuścić i wypuścić to co warte zmieniania. Na miękkim krześle opity starzec, broda zaczepiona o palec. Lubi mądrość.
Postukuje mniszą głową jak biblioteczna gałąź w noc błyskawic; w górski potop. ”


Kwietniowy poranek! Leśna kuchnia i mszalna jadalnia przyniosły mi wątły zapach ogniska. Odważni wyruszyli; rozgrzebuję zroszone paleniska; nadwątlone żebra świerkowego dyszla., który łączy wóz utkany z dymu z dopiero co zatamowanym błękitem. Nabrałem oddechu, zabarwiłem strupy na ludzkie palety i mięśniom nadałem charakter postępu. Nowe miasto. Ludzie w nim biegną ku prostocie i gęsto rozsianym rynkom. Wieczność - nad miastem ciemnota - powoli do horyzontu się tuli i radość wszystkich rodzi, matka nad wyraz swawolna: ,,Nie żyje głupota! Niech żyje głupota!”
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2009-04-09, 22:41   

nie masz zbyt wielu czytelników ... sobie czytam
do kompletu Kreisleriana Schumanna ...

komentował nie będę ... "sobie czytam" ...
 
 
Kamil K.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-19, 22:46   

do takiego kompletu to zaszczyt wręcz :P

słowo i muzyka to dwie potęgi
ale muzyka zawsze będzie ponad

dziękuję za ,,sobieczytanie" :)
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2009-04-19, 22:51   

Obczytałam, podumałam - może bym się przyczepiła tu i ówdzie, ale po co to robić, skoro tekst zajął.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » *


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo