Większość ludzi zaczyna swoją przygodę z reggae od Boba Marleya, czy Petera Tosha.
Moja zaczęła się od tego pana - oprowadzałem kiedyś dwóch francuskich studentów po Gdańsku i okolicach, no i na pożegnanie dali mi płytkę z nim...
Był taki okres, że zaczynałem od niego każdy dzień (ale to jak miałem takie dreadypodobne coś na głowie i paliłem dużo smolistych substancji )
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Kamil K. [Usunięty]
Wysłany: 2009-05-31, 21:20
Marek napisał/a:
nooo, ale jeszcze ALASKA !!!, przecież !
Prawda, jest jeszcze Alaska, ale to więcej niż podróż,
także nie wyobrażam sobie nawet jak tam będzie
el napisał/a:
Kamil z dredami i fajurką?
Marek napisał/a:
Ano ! Wyobrażasz sobie ? Podrygującego na koncercie Twojego syna w rytm reegae!
Tak było, tak było - oczywiście zainteresowała mnie najbardziej sama kultura, później muzyka, więc, by przypieczętować nową pasję, naturalnie tarmosiłem sobie dready i włóczyłem się po trasach koncertowych