chociaż mam dość słów przyklejonych
do kartki co strzeże rozsądku
z błazeńskim uśmiechem
na celulozie kreślę nerwowość palców
lub bredzę o akacji więdnącej w upale
bywa też narzekanie na wronie gniazdo
hałaśliwe o świcie
w ślepej pewności że warto
rzucam niedopowiedziany absurd
z nadzieją iż pojmiesz dlaczego szemrzę
zamiast wybrzmieć pogardę dla ciszy
i pazurem zaciąć czekanie
czekanie na rozkojarzenie chłopca
zagubionego w adamie
27.05.09
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty