I też ładnie, też ciekawie, Miasteczko coraz ludniejsze
Podejrzewałam, że proboszcz miał jakiś udział w sprawie zegara z wieży. Inaczej to sobie wykoncypowałam, ale że Jan to zrobił? Nie wiedziałam, bo jeszcze o nim (chyba?) nie wspominałaś.
Zbudowałaś tu bardzo ładny nastrój, obrazy, które widzi się i słyszy, które mają aromat. Samo słowo: zegarmistrz natychmiast łączy się z czasem, mechanizmem co tyka, waha się jak wahadło.
I ta lawenda, miętówki, głosy, odgłosy, zapachy i obraz twarzy...
Ciekawe opowiadanie.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Proboszcz sprowokował Jana. A Janowe rozterki miłosne? Już jest dobrze - chłopina żyje jak w malignie. Szczerze mu kibicuję. Jej też. Póki co - oboje mają się jak skrzydlaczki w raju. I niechby tak trwało.
Dzieki Elu za wytrwałość w czytaniu. Proza na PS nie cieszy się zainteresowaniem, a Ty mimo wszystko
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
El nocny Marku, albo Marko
proza to też poezja, przynajmniej niektóra.
Czytam, czytam. Czasem jak mi się tekst nie spodoba, też coś tam powiem, ale wolę nie zniechęcać.
Twoje Szkice bardzo mi się podobają, więc i porozmawiać o nich chwilkę lubię.
Nie rozumiem - ale to trochę inna para kaloszy - czemu p.O. wkleja na PS tak wiele swoich tekstów i się nie odzywa? No, ale może ma taką zasadę, więc milknę.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Imienniczko... Za obecność i każde słowo zostawione - dziekuję. Przyznam się teraz, że po cichu liczyłam, iż poczytasz i nawet sobie postanowiłam, że jeśli spodoba się pomysł szkiców dobrnę do siódmego dnia tygodnia. Od dawna mnie to męczyło, łaziło za mną, peplało za plecami i brzęczało jak mucha. W końcu sie zebrałam w sobie.
Bywa, że patrzę w tekst, który wyleciał spod palców i poprawiam, poprawiam, a i tak zawsze coś zgubię, zjem itd.
Właśnie wczoraj zorientowałam się, że przy korektach cudzych tekstów wyłapię, jak czapla ryby ze stawu, literówki, przecinki itd, a u siebie - ślepa.
Kiedyś klepnęłam tekst prozą (w maju to było tego roku) i z dziki pomysł przyszedł do głowy. Pomysł wysłania na konkurs. Wybrałam taki lokalny, żeby obciachu sobie nie robić - ogólnego Okazało się, że na konkurs pisza ludzie z całej Polski. Machnęłam ręką, bo koperta juz poszła. Pozwoliłam sobie zapomnieć, a tu niespodziewajka. Moja proza wygrała, a dorzucone wiersze zabrały wyróżnienie. Zdziwienie, zaskoczenie - zwłaszcza dla domowych, bo dla bezpieczeństwa nie mówiłam im o niczym. Dlaczego to piszę? Ano z tego powodu, ze już wtedy szkice mnie dręczyły i pomyślałam, że skoro jakieś ktosiki uznały, iż coś warte to moje pisanie, to może spróbuję z jednodniowymi.
Ale się nawyzwierzałam.
Co do p.o. - kiedyś pisałam o tym - to chyba tzw. wędrowiec.
Racja Mark - do każdej kłódki jest jakiś wytrych. Są też tacy, którzy na zawsze pozostali w pamięci.
Za czytanie, za wiersz i nastrojowe foto - serdecznie dziękuję.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Abstrahując od treści, która oczywiście interesująca, i całości - ciekawej jak poprzednie części szkiców, cudowna nastrojowość! Pierwszy akapit i fragment poniżej to poezja dla mojej duszy!
el napisał/a:
Jan żył wspomnieniami. To chyba niezbyt zdrowe dla mężczyzny po pięćdziesiątce, z arytmią serca i postępującymi kłopotami z nadciśnieniem. Sam też tak uważał, ale nie umiał wyrzucić z pamięci dziewczyny, dla której byłby gotów na wszystko. Janowe na wszystko miało głębię i nie stanowiło pustosłowia ani słów na wyrost. Niczego przez te wszystkie lata nie zapomniał.
nie tylko Elu, dobrze się czytało. odsłoniłaś w tym , jakieś uśpione zakamarki i rzuciłaś inne, świeższe spojrzenie, nadając pewną rangę, która wydawać się mogła na tyle nieistotna, że niewarta czasu.
chcąc nie chcąc, identyfikacja, nasunęła się sama. ehhh... ta lawenda
_________________
Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.
Imienniczko... Za obecność i każde słowo zostawione - dziekuję. Przyznam się teraz, że po cichu liczyłam, iż poczytasz i nawet sobie postanowiłam, że jeśli spodoba się pomysł szkiców dobrnę do siódmego dnia tygodnia. Od dawna mnie to męczyło, łaziło za mną, peplało za plecami i brzęczało jak mucha. W końcu sie zebrałam w sobie.
Bywa, że patrzę w tekst, który wyleciał spod palców i poprawiam, poprawiam, a i tak zawsze coś zgubię, zjem itd.
Właśnie wczoraj zorientowałam się, że przy korektach cudzych tekstów wyłapię, jak czapla ryby ze stawu, literówki, przecinki itd, a u siebie - ślepa.
Kiedyś klepnęłam tekst prozą (w maju to było tego roku) i z dziki pomysł przyszedł do głowy. Pomysł wysłania na konkurs. Wybrałam taki lokalny, żeby obciachu sobie nie robić - ogólnego Okazało się, że na konkurs pisza ludzie z całej Polski. Machnęłam ręką, bo koperta juz poszła. Pozwoliłam sobie zapomnieć, a tu niespodziewajka. Moja proza wygrała, a dorzucone wiersze zabrały wyróżnienie. Zdziwienie, zaskoczenie - zwłaszcza dla domowych, bo dla bezpieczeństwa nie mówiłam im o niczym. Dlaczego to piszę? Ano z tego powodu, ze już wtedy szkice mnie dręczyły i pomyślałam, że skoro jakieś ktosiki uznały, iż coś warte to moje pisanie, to może spróbuję z jednodniowymi.
El Najpierw GRATULACJE! wspaniale, że Cię doceniono, że wygrałaś, nawet jeśli był to lokalny - jak go nazywasz - konkurs. Teraz tak naprawdę nie ma lokalnych konkursów.
"Dziś lokalnych konkursów już niee maaaa!" - parafraza piosenki pani MR
Twoje Szkice są naprawdę ciekawe. Dobra proza, która pozostawia czytelnika w zadumie, proza z dużą dozą poezji.
Miałam Ci nawet zaproponować, byś spróbowała Szkice pokazać na pewnej stronie prozatorskiej, żeby osoby, które głównie tworzą prozę, powiedziały co myślą. Nie to, że są to jakieś wyrocznie, ale niektórzy się znają, a inni pasjonują. Na PeeS rzeczywiście proza spotyka się z malutkim oddźwiękiem, ale to przecież zrozumiałe, są tu przede wszystkim poeci
Ja jednak jestem zdania, że warto wychylić nosa ze swojej szufladki, porozglądać się, czasem wymondrzyć albo chociaż powiedzieć: no, jakby tu, nie wiem, czy dobre, czy nie, się nie znam, ale się spodobało, bo język, bo bohater, bo fabuła, bo coś tam...
Dlatego zaglądam do wszystkich szufladek PeeS, popatruję
Jeśli o przecinki, czy technikalia chodzi, to przyznam się, że nie zwracałam na to zbytniej uwagi przy lekturze. To kosmetyka, bardzo ważna, ale jeśli tekst jest dobry, to co tam jeden przecinek
Wiem też, co to znaczy jak coś za mną łazi. Najlepiej wtedy usiąść i się poddać, napisać. Nawet, jeżeli tylko dla siebie.
Historia wysłania opowiadania na konkurs przypomina mi pewną moją przygodę Było tak samo. Opowiadanie zresztą wkleiłam i tu, ale to było daaaawno temu.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E