Pani jest demon, złowieszczy doktor snu,
wizyjna wróżka, misyjna bruzda –
,, a wszystko po to, by stłamsić twój ból”.
Pani jest kroplą z hebdowych, białych bzów.
Tam gdzie noc się plącze we własnych imionach,
skąd trupa artystów ucieka zmęczona,
tam panna gnijąca, wplątana w tunikę:
z jadeitu diadem wśród czoła liczydeł.
My dobrze wiemy – zieloną igłą
wszyć można panią jako barwidło,
gdzieś w rany palców w ropnie i guzy.
Zmienić tym życie, w śmierci zadurzyć.
W zbocza pośladków zanurzone półciało -
kiedy dłoń gwałtem, wbrew smętnym radykałom,
i śliniące krzyczy gardło oceanu –
bladzi gruźlicy, omdleni swoją panią.