błagam porannym zmęczeniem
Panie niech trafi się chwila
że znów leżymy na łące i rozumiemy
dlaczego ziemia
nieco wilgna i twarda
a w górze skołtunione niebo
msza z naszych ramion i trawy
którą okrzyknąłeś zbyt gorzką
niech się zdarzy -
bo spieszyć się trzeba
dzisiaj załamała się pogoda
połoniny pewnie płaczą na siwo
a buki krwawią – im tak pisane
Panie pozwól wyśnić – że to my
nie zmierzchem ale wiarą
w kolejny płomień
29.09.09
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty