„Muzyka to jedyny język przekazu, który jednoczy wszystkie kraje i wszystkie kultury, dzięki niej można skleić stłuczone na tysiące kawałków lustro, w którym wszyscy możemy zobaczyć się i zrozumieć nawzajem”.
Zbigniew Lubicz-Miszewski
Czy podobnie jest z poezją? Czy poezja potrafi jednoczyć wszystkie kraje i wszystkie kultury? Z pewnością - nie, gdyż jest obwarowana językowymi ograniczeniami. Trzeba ją tłumaczyć z języka na język – w przeciwieństwie do muzyki. Może właśnie dlatego poezja często sięga po motywy muzyczne, ilustrując nimi (tytułami poszczególnych kompozycji) świat językowego obrazowania.
Mam właśnie przed sobą nowość poetycką, która taki zabieg stosuje. Tom wierszy Zygmunta Marka Piechockiego „Sytuacje” w świecie muzyki jest jakby cały zanurzony. Wiąże się to ściśle z zainteresowaniami poety, który życiorys Chopina wraz z dziełami – ma w jednym palcu. Kocha muzykę klasyczną. W muzyce i słowie znajduje ukojenie. Uwielbienie dla muzyki widać już było w poprzednim tomie „Zaistniałem”, gdzie mogliśmy przeczytać:
„w hotelowej samotni /z sercem w tęsknotach /i nokturnami Chopina /wieczór dzisiejszy”;
„pani w białej sukni gra nam Chopina”.
Tam też ujawniła się wrażliwość słuchowa Piechockiego: „stukają obcasy, klekoczą kastaniety”, „klaksonami otrąbiony zewsząd”; „może już za kilka dni /usłyszę poszum skrzydeł /i rozmowy od niebios /przelatujących ptaków”.
W „Sytuacjach” więcej jest konkretów muzycznych, czyli tytułów poszczególnych opusów: Ballada f-moll op. 52 Fryderyka Chopina, Nokturn op. 9 nr 2, Mazurki op. 6, 24 Preludia op. 28, Impromptu Fantazja cis-moll op. 66; Suita francuska G-dur Jana Sebastiana Bacha, poemat symfoniczny Fatum op. 77 Piotra Czajkowskiego, Adagio g-mool Tommaso Albinioniego, Gloria Magnifikat Antonio Vivaldiego czy Consolation nr 3 Des-dur Franciszka Liszta.
To istny przewodnik po wielkich kompozycjach, które trzeba znać, których trzeba słuchać w momencie odbioru tychże wierszy. Bez oprawy muzycznej, bez wczucia się w emocje jakie poszczególne kompozycje budzą, świat tej poezji jest ułomny... czegoś w tych ascetycznych wierszach brakuje. Nasuwają mi się tutaj słowa Jimiego Hendrixa: „Wszystko mogę wytłumaczyć lepiej poprzez muzykę. Hipnotyzuję ludzi, aż dochodzą oni do podstawowego stanu, a gdy osiągnę moment największej słabości, mogę przemówić do ich podświadomości i wmówić im, co chcę”. Może właśnie wiersze Piechockiego wpływać mają na czytelnika poprzez muzyczne desygnaty, które tak wypełniają książkę.
Bo jak zrozumieć wszechobecny w tych wierszach „las” – słowo klucz, jeśli nie weźmie się pod uwagę jego ciszy wypełnionej słodką muzyką klasyczną lub „szumem skrzydeł”, które przecież są muzyką samą w sobie. Wszystko to stanowi rodzaj literackiego otium, rodzaj znaku temporalnego rytmu natury i ludzkiego życia, współpartnera przeżywającego. Las to symbol kulturowy odsyłający do sfery sacrum i profanum, to exemplum w służbie perswazji i laudacji. [J. Kotarska, Co lipie do wirszów? Drzewa arkadii ziemiańskiej. [W:] Literacka symbolika roślin, Warszawa 1996, s. 38]
Autor „Sytuacji” jest jedynie elementem przyrody, który się nią delektuje. Jednocześnie jest elementem kultury, która dostarcza mu wielu przeżyć estetycznych. Cichy, stonowany, wycofany - takim niewątpliwie jest Marek Piechocki. Natura daje mu schronienie, dzięki czemu może spojrzeć na życie oczami filozofa i muzyka. Bo w duszy gra mu:
„Preludium Des-dur Chopina
ty z mokrymi włosami
Idziemy”.
A więc wybierzmy się z tym autorem na leśną wędrówkę poetycką.
[Zygmunt Marek Piechocki, Sytuacje, Gorzów Wlkp., 2009, s. 90]