a jeśli znów niechcący
przyjdzie mi gnać przez piach
przez czerń
przez żółć
przez biel
zatrzymaj kilka gwiazd
bo nie wiem czego chcę
nie nauczyli w szkołach
jak szczęście umieć grać
a ja
w przestrachu łowca snów
krążę i krążę wkoło
raz w przód
raz w tył
raz daje co tam mam
niepomna gróźb i próśb
już w innych grzechach wołam
rozbijam nasze słowa
rozkruszam wzrok
wpisuję parę rys
i z głodu dalej konam
wyprawię sobie orszak
zaproszę w kondukt zjawy
zapomnę jakiś piątek
przypomnę jakiś mrok
tak trzeba
iść za most
nie żeby płakać…nie
ot! może dla zabawy
dla krótkich smug na łzie
oddanej
tyle mogę
perlącą rozkosz rąk
jak pieczęć
złożę w szkle
nie trzymaj
co ja chcę…
jeżeli znów niechcący
pozwolę więcej kochać
to znowu będzie błąd
i co ja chcę
i gdzie