Noc w objęcia nas już bierze, a nadzieja dobra wróżka,
Kładzie ciebie do twojego, dziś pustego jeszcze łóżka.
W nim zasypiasz, a wspomnienia przywołują sen cudowny,
Tam dziewczyna swemu chłopcu, pocałunek śle czarowny.
Czarodziejko ma Kochana, chłopiec szepce jej do ucha,
A dziewczyna weń wpatrzona, swej miłości szeptu słucha.
Chłopiec bierze ją w objęcia, w izb prowadzi ją podwoje,
Tam muzyka cicha płynie, tańczyć zaczną wnet oboje.
Przy kominku utrudzeni, na futerku społem siedli,
Tu rozmowę o miłości, już w nagości ciał swych wiedli.
Język gestów, zmysł dotyków, tak rozmowa tam przebiega,
Pocałunków żar namiętny, spazmów odgłos już dobiega.
Połączeni już na zawsze, w tym miłości pięknym splocie,
Tulą, pieszczą się namiętnie, w swym oddania cudnym locie.
Sen to jednak był niestety, lecz nadzieja dobra wróżka,
Tą dziewczynę, tego chłopca, do jednego wnet da łóżka.
Sen nie sen, fantazja nie fantazja, ale rymowane, czyli konsekwentnie Twoje, Leszku
serdeczności Elżbieta
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E