Dlaczego się śmieją? – Ze smutku.
A dlaczego żyją, kochają, pragną?
Dla smutku, dla smutku, dla smutku.
I
Kiedy jest cicho i ciszej już być nie może; kiedy radio
przeszło na granie losowe, a w telewizorze brzęk –
miliony brzęków, wtedy wiem – wymieniają sznurki.
Po kolei, dom po domu, przez okna i uszy ktoś drucikiem
rozwiesza manualne sznury: sypialniane, łazienkowe,
krótkie, dłuższe, niewidoczne żadnym okiem. Tylko dzieci –
tu ostrożnie! U nich sznurki muszą być mocniejsze.
II
Trzeba nam jeszcze łyżkę; łyżkę szaleństwa, by poczuć
się bezpiecznym w tym domu luster, w wirażu mętnych
pomieszczeń. To czas nastały, lecz stale mijający;
czas nieustalony, a jednak bez przerwy coś ustalający.
Trzeba nam jeszcze okna; okna z widokiem, by poznać
prawdziwą wartość bycia tu – w środku, gdzie cienie
i wiara płyną bokiem. To świat niepełny, choć pełnia
nie jest życiem; rozległy – świat – rozlegający ciszę.
III
Wieczność? To jak styczniowa przebieżka – zmęczone ciało,
chociaż nie gorące; oczy - zachwycone, a przecież wszystko mija
i tylko nerw po brodzie - zaczepiona jak żyłka ślina. Kolana
zgięte, szeptem: jestem słaby. I znowu biec się zaczyna.
Dlaczego się śmieją? – Ze smutku.
A dlaczego żyją, kochają, pragną?
Dla smutku, dla smutku, dla smutku.
Chyba Twoje bo nie podałeś autora. Dobre. Jak i to co pod spodem!
Pamiętasz Norwidowe "Marionetki"
"...Lub jeszczer lepiej znam dzielniejszy sposób przeciw tej nudzie przklętej
zapomnieć ludzi a bywac u osób..."
Wystarczy poszukać znaczenia słowa "nuda" w XIX wieku i już!
kamil kwidziński napisał/a:
I znowu biec się zaczyna.
To jakaś nadzieja, czy ostrzeżenie?
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2010-02-18, 00:01
Tak, całość jest moja. Norwida oczywiście pamiętam, choć jest to pamiętanie, które odświeżyłeś w znaczny sposób, bo dawno tego utworu przy oczach nie miałem. Teraz sobie wrócę!
Marek napisał/a:
kamil kwidziński napisał/a:
I znowu biec się zaczyna.
To jakaś nadzieja, czy ostrzeżenie?
Dla mnie taka właśnie jest wieczność - zarówno życia jak i świata. Świat dochodzi do ekstremum, kiedy wszystko wypełnia granicę beznadziei i świat ginie, by po chwili znów się odrodzić - z tymi samymi ludźmi, zapętlona w tym samym docieraniu do ekstremum.
Ciekawe który raz już jesteśmy w tym miejscu, który raz odkrywamy kosmos, który raz budujemy wszystkie urządzenia. W tym rozumieniu wieczność jest ledwie sekundą dla mnie - zwykłym szmerem na tarczy zegara identycznym z każdym kolejnym.
A co do wersu - konkretnie, to chyba jednak nacechowany jest nadzieją w beznadziei.
Każdego z nas ta wieczność sprowadzi do parteru, zabierze oddech, a później wypluje i odda światu - zabierając dla siebie tylko naszą świadomość, nasze doświadczenia.
Wciąż przychodzi nam biec, dobiegać, jesteśmy zmęczeni, a jednak ciało jakby niegotowe, nierozgrzane. Jeszcze by się chciało zrobić parę kroków. W jednym okamgnieniu to całe piękno, które z nami było, odchodzi, staje się żałośnie skromne przy ogromie wysiłków, jakie wykonaliśmy. Bo przecież wykonaliśmy.
Kamilu
naturalnie, oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić, ale Twoje Marionetki czytają mi się jak dialog z po długim spacerze...
Refrenem powracający smutek, okna z widokiem...
Takie tam moje refleksje, sznureczki.
Tekst świeży - chyba? - bo wkradł się rym jeden nawet -niechcący? -ący?
Ale się czyta z przyjemnością, i się myśli...
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2010-02-18, 18:21
Marku, nie będę się upierał.
Elżbieto, dialog nie bezpośredni, bo tekst został w 99% spisany na początku roku (po wyciągnięciu go 1% to kwestia poprawek, nadania tytułu i dedykacji), ale oczywiście treść może mieć paralele, jak to treść.
Rymów jest więcej, tylko po prostu są wewnętrzne, albo nawet inicjalne. Ten dokładny, który wskazałaś nie jest w żaden sposób przypadkowy, więc to raczej kwestia tego, że tobie się owy rym nie podoba, bo rozumiem, że dlatego to zauważasz.
Rym dokładny jest zresztą w ostatnich dwóch wersach także.
Dzięki za czytanie!
PS
Teraz sobie przypomniałem - wczoraj przeczytałem twój tekst i automatycznie skojarzył mi się właśnie z kilkoma wersami mojego...
Elżbieto, dialog nie bezpośredni, bo tekst został w 99% spisany na początku roku (po wyciągnięciu go 1% to kwestia poprawek, nadania tytułu i dedykacji), ale oczywiście treść może mieć paralele, jak to treść.
Rymów jest więcej, tylko po prostu są wewnętrzne, albo nawet inicjalne. Ten dokładny, który wskazałaś nie jest w żaden sposób przypadkowy, więc to raczej kwestia tego, że tobie się owy rym nie podoba, bo rozumiem, że dlatego to zauważasz.
Rym dokładny jest zresztą w ostatnich dwóch wersach także.
Dzięki za czytanie!
PS
Teraz sobie przypomniałem - wczoraj przeczytałem twój tekst i automatycznie skojarzył mi się właśnie z kilkoma wersami mojego...
ten dialog, to ja sobie sama wysnułam, tak po prostu mi się skojarzyło i sznureczki poprowadziłam od spaceru, przez kłaniających się tancerzy po tangu i voila
rymy? ani słówkiem nie pisnęłam, że się nie podobają rymy, ani że inne zauważalne mniej lub bardziej
paralele są nieuniknione i to jest piękno nieprzewidywalności, koincydencje kosmiczne serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2010-02-18, 19:03
Tylko mi tu smutnych min nie strzelaj!
Po prostu napisałaś, że gdzieś mi się wkradł rym, więc sobie myślę, że to jak wkradanie do własnego domu w tym wypadku!
Elżbieta napisał/a:
paralele są nieuniknione i to jest piękno nieprzewidywalności, koincydencje kosmiczne