niezwykle plastycznie i z dużym ładunkiem ekspresji przedstawiłaś tę scenką, w której uczestniczyłaś podczas odbywanej kiedyś w Abramowicach praktyki medycznej:
niejednokrotnie siedząc z pacjentami pod łóżkiem, bo właśnie trwał nalot...
Bardzo prawdziwe…
Już za sam ten obrazek, przedstawiony tak sugestywnie, należą Ci się słowa najwyższego uznania!
że dzisiejsze młode kobiety, oczywiście ujmując rzecz generalnie, naprawdę nie mają wyczucia piękna. Tylko zobaczyć można na nich spodnie, spodnie i jeszcze raz spodnie. Nie wspominając już o nastolatkach, które zdają się w ogóle nie wychodzić ze spodni i piątek i świątek tylko w nich. Na ulicy praktycznie nie uświadczy się dziś młodej kobiety w sukni. Czasem sobie myślę, że elegancko ubraną kobietę, w jakiejś ładnej sukni czy sukience, gustownej spódnicy lub garsonce, można już tylko ujrzeć na filmach.
A przecież Ty jesteś żywym dowodem na to, w jakich atrybutach wyraża się prawdziwe piękno kobiety. Czyż nie tak Dafne?!
Co do dwóch spornych zdań - masz rację. Na karb pory kładę machinalność i przepuszczenie tekstu przez programik korektorski. Widać nie jest doskonały - to jedno. A drugie... Dziwi mnie, że tak jakoś zbyt doszukujesz się w komentarzach złych intencji. Po co to...
Starałam się pomóc, a nie nadstawiać łba pod topór - mówię o swoim łbie.
To idziemy dalej...
Mniejsza o to, czy słusznie, lub też w jakim ewentualnie stopniu słusznie - bez przecinka przed : czy, lub
w pełni w stronę i ku osobie całkiem nieznajomej, młodej kobiecie, której nie widziałem na oczy. I gdy nie wiedzieć po raz który biorę do ręki wyznania tej młodej kobiety - dla mnie powtórzenie za blisko
„Byłbym wdzięczny gdybyście Państwo umożliwili mi kontakt listowny z Isią. - brak przecinka po: wdzięczny
Że już w końcu wiem, jak ma naprawdę na imię,i że nie wiedząc o tym, właściwie niemal odgadłem prawdziwe imię interesującej mnie młodej kobiety. - za blisko chyba - jakiś synonim?
Że kobieta, główna protagonistka ma 29 lat, jej mąż 31, i mają dwóch synów. - liczebniki zapisałabym, a nie arabskie - sugestia
Imię Isia masz zapisane ponad 30 razy - wiem, że ciężko obiec, ale może przynajmiej tam, gdzie bliziutko.
Jeszcze jedno... Uwagi o niegodziwcach psują mi historię, którą zapisałeś. Czytam o sprawach trudnych, empatycznie odbieram losy, a tu jak królik z kapelusza dygresja o jakiś tam i tamtych też. Moim zdaniem, zabieg zbędny. Końcówka mnie rozczarowała i żebyś się znowu czegoś nie doszukiwał, bo szukać nie ma czego - refleksja czytelnicza.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Jak najbardziej doceniam, że starałaś się pomóc, jestem wdzięczny i nie bardzo rozumiem tego z „nadstawianiem łba pod topór”. Nie przyszło mi do głowy, żeby nastawać na Twoją godność i naprawdę nie widzę, w którym miejscu Cię uraziłem. Powtarzam, to jakieś nieporozumienie.
Przechodzimy do spraw tekstu.
Mniejsza o to, czy słusznie, lub też w jakim ewentualnie stopniu słusznie - bez przecinka przed : czy, lub
[Mój komentarz: Masz rację. Wprowadzę poprawkę.]
w pełni w stronę i ku osobie całkiem nieznajomej, młodej kobiecie, której nie widziałem na oczy. I gdy nie wiedzieć po raz który biorę do ręki wyznania tej młodej kobiety - dla mnie powtórzenie za blisko
[Mój komentarz: Uznaję i wprowadzę do tekstu zmianę.]
„Byłbym wdzięczny gdybyście Państwo umożliwili mi kontakt listowny z Isią. - brak przecinka po: wdzięczny
[Mój komentarz: Oczywiście. Przeoczyłem.]
Że już w końcu wiem, jak ma naprawdę na imię,i że nie wiedząc o tym, właściwie niemal odgadłem prawdziwe imię interesującej mnie młodej kobiety. - za blisko chyba - jakiś synonim?
[Mój komentarz: Słuszna uwaga, wprowadzę zmianę.]
Że kobieta, główna protagonistka ma 29 lat, jej mąż 31, i mają dwóch synów. - liczebniki zapisałabym, a nie arabskie - sugestia
[Mój komentarz: Właściwa sugestia. Zapiszę słownie.]
Imię Isia masz zapisane ponad 30 razy - wiem, że ciężko obiec, ale może przynajmniej tam, gdzie bliziutko.
[Mój komentarz: Zobaczę, co się da zrobić.]
Przykro mi El, ale uwaga o niegodziwcach będzie musiała zostać. Ma wymiar ogólniejszy i nie dotyczy akurat czytelników tego forum. Jak narrator (bohater opowiadania) nabierze lepszego przekonania o ludziach i mi to powie, skasuję końcowy akapit.
Raz jeszcze dziękuję za zaangażowanie i serce, jakie włożyłaś do całego przedsięwzięcia!
Toż wiem, że ostatni akapit nie dotyczy PS, a pasuje mi jak kwiatek do kożucha i tu się uprę na amen.
Nie uraziłeś mnie, bo mea culpa... Zazwyczaj korektuję wg. stanu mojej wiedzy, a poleciałam programem. Guzik łon użyteczny Jednak dwa zdania to i tak mała wpadka - reszta poszła na żywca - bez zaufania do informatycznych pomocników.
Dość często wchodzę w rolę korektora i ufam sobie - teraz wiem, że słusznie.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
No masz... Proste to, co chciałam powiedzieć... Nie zawsze mi się chce przed orkiestrę... :) Tyle i tylko tyle...
Wybacz... Ja po czterech godzinach statystyki. To może tytana wykończyć, a mawiają, że nauczyciele mają luzik. Wcześniej siedem lekcji i razem mamy: 11 h. Jeszcze trochę i ... Jutro nie będzie lepiej... Lekcj sześć, rada klasyfikacyjna i wklepywanie bazy świadectw w kompa - chwała Panu, że drukowanie i tylko pięć lekcji w piątek. W sobotę - nadganiam sprawy domowe, w niedzielę łażę w szlafroku. Poniedziałek - lekcji siedem, a potem pożegnanie klasy od siedemnastej plus dzika dyskoteka dzieci do 22.OO.
Wtorek, środa, czwartek - 24 h na dobę, czyli wycieczka klasy. Piątek rano - świadectwa rozdane. Nie zwariowałam? Ok... - nie warto, bo to tylko praca lekka, łatwa i przyjemna - no taka dla leniwych Znów poniedziałek - wymiatam biurokrację i tak ze dwa dni - nie ma sprawy i dam radę. Potem znowu rada - tym razem analityczna. Jeszcze tydzień do dyspozycji dyr. i może kopnę się w górki - tam zapomnę nawet o sobie
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Prywatą poleciałam, ale to na to Twoje Nie za bardzo rozumiem....Nie dziwię się... Po wypełnieniu setki rubryk - z przyjemnością poczytałam dalszą część opowiadania.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
To opowiadanie nie ma dalszego ciągu. Ale oczywiście nie cierpię na brak opowiadań. Jeśli jesteś chętna do czytania, nie ma sprawy.
W tym tekście w większości podmieniłem "Isia" na "I". Tak będzie lepiej.
Nie bardzo wiem, co odpowiedzieć na Twój wcześniejszy post. Trochę mnie zaskoczyłaś nim. Jest mi bardzo miło, że tak szczerze mówisz i piszesz o sobie. Jeśli się nie pogniewasz, wrócę jutro do tematu, gdy trochę pozbieram myśli. Też jestem już trochę zmęczony po całym dniu. Życzę zatem dobrej nocy (tu uśmiech).