Wysłany: 2010-06-30, 23:11 Może ktoś ma dom dla pieska...
Historia pewnego psa…
Przeczytaj, poczuj to co On, pomóż!
Witam. W piątek jadąc trasą od Piaseczna do góry Kalwarii zauważyłam przy drodze leżącego psa. Nie dawał oznak życia, zatrzymałam się i zobaczyłam, że żyje. Miał w oczach błaganie o pomoc. Zatrzymałam jeden z nadjeżdżających samochodów, by poprosić o pomoc w przemieszczeniu psiaka na siedzenie, bo był dość ciężki i bezwładny. Po zawiezieniu psa do lekarza i zrobieniu badań, okazało się, że nie jest potrącony przez samochód, tak jak sądziłam, lecz potwornie zmęczony i słaby. Najprawdopodobniej był topiony i cudem udało mu się oswobodzić. Resztkami sił, kierując się swoją mądrą psią logiką, doczołgał się do drogi i czekał na pomoc. Po wielu godzinach czekania i liczenia samochodów, które nie chciały się zatrzymać - przyszła pomoc.
Piesek okazał się na dodatek znacznie niedowidzący, teraz przebywa w małej klatce, przy lecznicy, w której bardzo źle się czuje przez swoje kalectwo - czuje się zagrożony i bezradny. Jest piękny, młody, ma błyszczącą sierść i zdrowe ząbki i ogromna chęć do życia, a co bardzo ważne jest wyjątkowo łagodny, przyjacielsko nastawiony do ludzi, i innych psów. Będzie wyjątkowo wdzięcznym i wiernym kompanem dla człowieka, który odstąpi mu kawałeczek swojego domu i zapewni zawsze pełną miseczkę.
Pilnie potrzebny jest dobry dom dla tego pieska, dom pełen spokoju i miłości... Każdy dzień w klatce to dla niego ogrom cierpienia i poczucie zagrożenia, tyle rzeczy wokół się dzieje, których on nie może zobaczyć …
Proszę dzwonić, pisać o każdej porze dnia i nocy. Znalezienie rodziny dla niego to dla mnie rzecz najważniejsza.