POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Spacer hipotetyczny
Spacer hipotetyczny
Autor Wiadomość
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2014-06-02, 23:00   Spacer hipotetyczny

Spacer hipotetyczny
Pani B.P.

Najpierw dzwoni do Niej, że jedzie po południu do lasu, na wieś. Dzwoni, bo mówiła mu wczoraj o swojej samotności. Nie, nie są sobie w jakiś szczególny sposób bliscy.
Żadnego w nim myślenia o Niej w męski sposób.
Ale to miła, dla niego, znajomość. Pomogła mu kiedyś! Bezinteresownie. Więc chciałby Ją zabrać z tego tętniącego, pełnego hałasu miasta. Dzwoni. A Ona mówi, że nie ma czasu. Że musi ćwiczyć na skrzypcach. Bo za kilka dni koncert. Więc jedzie sam. Jak zwykle. I od wielu lat.
I kiedy skręca z głównej szosy w boczną drogę gdzie zaczyna się las zwalnia bieg samochodu, prawie do szybkości roweru na którym w inne dni tędy. Tak lubi patrzeć
na mijane drzewa, chaszcze po bokach drogi, bagienka gdzieniegdzie błyskające niewielkimi taflami wody. Otwiera okna. Wyłącza radio - chociaż trochę mu żal – Ballada g –moll op. 23 jego ukochanego Chopina w połowie przerwana. Chce słuchać lasu.

Jedzie najpierw do wioskowego jednotrakowego tartaku. Właściciel obiecał mu szeroką deskę. Potrzebuje jej na kapliczki, które wieczorami w piwnicy struga. Myśli, że Jej spodobałoby się to miejsce, ten tartak pod lasem. Przecież nie widziała nigdy takiego. Jest z wielkiego miasta na południu .

Potem, duktem leśnym, jedzie do siebie. Do swojej rezydencji pod lasem na obrzeżu wioski, prawie na jej granicach. Gdzie cisza, śpiew niepłoszonych hałasem ptaków. Pewnie by się zdziwiła tą rezydencją – to tylko zadaszona deskami, maleńka przyczepka campingowa i drewniana szopka na narzędzia, na schowanie roweru.

Wyjmuje deskę z samochodu, zanosi do szopki. Nie może stać, leżeć na słońcu lub w czas deszczu.

Gdyby Ona tu była może by tłumaczył o schnięciu drewna, pokazywał kapliczki, rzeźby, obrazy. Gdyby tu była.

Parzy herbatę. Siada w foteliku. Rozkłada oparcie. Jest chłodno więc ubiera
flanelową koszulę. Jej, zapewne przyniósłby koc. Patrzeliby w niebo, na chmury popijając z fajansowych, białych kubków gorącą herbatę. Może zechciałaby kilka kropel rumu do niej. Jest w szafce na wypadek chłodniejszego dnia na rozgrzanie się.

O czym byłaby rozmowa? Nie wie. Ale może o Muzyce. Może o poezji, o tomikach które w przyczepie na półce. Może o czuciu samotności, byciu samemu pośród tłumu. Nawet pośród bliskich osób. O wyobcowaniu. Alienacji.

A później, kiedy wieczór i ptaki swoje dobranocne trele – jakże szczególne – zna je na pamięć, wracaliby do miasta. Tym jego srebrnym samochodem, o pozłoconej zachodem porze dnia.

2 czerwca 2014 roku
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2014-06-02, 23:47   

Piękne to Marku i smutne. Dzisiaj znowu czytałam Twoje ,,Listy hipotetyczne".

Ten sam klimat. Przypomniały mi się żółte chorągiewki. Ty zrozumiesz.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 65
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 21336
Wysłany: 2014-06-06, 09:38   

Wzruszyłeś mnie Mareczku, jakże bliskie mi klimaty i jak bliskie sercu okolice...klimat smutny ale...ech co ja się tutaj będę rozpisywała.
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2014-06-06, 17:38   Re: Spacer hipotetyczny

Marek napisał/a:
...
O czym byłaby rozmowa? Nie wie. Ale może o Muzyce. Może o poezji, o tomikach które w przyczepie na półce. Może o czuciu samotności, byciu samemu pośród tłumu. Nawet pośród bliskich osób. O wyobcowaniu. Alienacji.

A później, kiedy wieczór i ptaki swoje dobranocne trele – jakże szczególne – zna je na pamięć, wracaliby do miasta. Tym jego srebrnym samochodem, o pozłoconej zachodem porze dnia.

2 czerwca 2014 roku

Mam Markowego anioła. Mieszka w kuchni. Ta kuchnia, to właściwie część otwartego pomieszczenia z kominkiem, codzienną jadalnią, oknami wychodzącymi na las, obserwującymi ptaki i inne żyjątka, co na balkon się wdrapią.

Kapliczki nie mam, mam - poza aniołem - Markową Madonnę Biało-czerwoną.



Smutno tu bardzo u Ciebie Marku a przecież choćby sam fakt, że masz - w pewnym sensie - swoje Łośno i to co do niego prowadzi, to powód do uśmiechu.
Rozumiem, że chciałoby się podzielić takim miejscem, tym bardziej z osobą którą się lubi, ale może są inne osoby, bliższe, które też byłyby szczęśliwe, gdybyś je zabrał do swojego królestwa?


serdecznie
e
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2014-06-06, 17:54   

Poślę ci mailem fotki kapliczek, jakie teraz sobie strugam wieczorami.
Potem rozdaję chętnym.

Dzięki za wpis! :)
 
 
asia 
Joanna Lessnau

Wiek: 43
Dołączyła: 25 Paź 2012
Posty: 3955
Skąd: m. pomorskie
Wysłany: 2014-06-06, 18:24   

bardzo wzruszające i dziwnie bliskie
chciałoby się być widzieć czuć :)

Jedzie najpierw do wioskowego jednotrakowego tartaku. Właściciel obiecał mu szeroką deskę. Potrzebuje jej na kapliczki, które wieczorami w piwnicy struga.
- z mężem też często zajmujemy się takimi rzeczami teraz strugamy okrajki bo robimy domek dla dzieciaków na lato :) (są trzy ściany jeszcze weranda i daszek) ;) - fajna sprawa :)


Potem, duktem leśnym, jedzie do siebie. Do swojej rezydencji pod lasem na obrzeżu wioski, prawie na jej granicach. Gdzie cisza, śpiew niepłoszonych hałasem ptaków. Pewnie by się zdziwiła tą rezydencją – to tylko zadaszona deskami, maleńka przyczepka campingowa i drewniana szopka na narzędzia, na schowanie roweru.
i wystarczy takie są najlepsze :)

O czym byłaby rozmowa? Nie wie. Ale może o Muzyce. Może o poezji, o tomikach które w przyczepie na półce. Może o czuciu samotności, byciu samemu pośród tłumu. Nawet pośród bliskich osób.
- to mnie trafiło

Marku bardzo mnie poruszył Twój tekst aż nie chce się wracać :padam:
 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-06-06, 21:02   

Marku mamy jedno życie i nigdy nie jest za późno na zmiany. Podobnie jak Ela często wspominam żółte chorągiewki i pewnego Einsteina na molo z gitarą. :)

PS tekst bardzo klimatyczny i Twój. :)
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2014-06-07, 05:38   

Marek napisał/a:
Poślę ci mailem fotki kapliczek, jakie teraz sobie strugam wieczorami.
Potem rozdaję chętnym.

Dzięki za wpis! :)

:)
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Damiano 

Wiek: 36
Dołączył: 22 Sty 2010
Posty: 1293
Skąd: Bieszczady
Wysłany: 2014-06-09, 18:26   

Marku, czytałem parę dni temu, czytam dzisiaj i być może jutro też do tego tekstu wrócę! A dlaczego? Otóż, jesteś w nim obecnym od początku do końca! Jest mi bliski! Podoba mi się autentyczność i przekaz który w nim zawarłeś!

Pozdrawiam Cię! :)
_________________
świat nie istnieje...
 
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2014-06-21, 22:07   

Elu! Doszedł do Ciebie e-mail z fotkami kapliczek? Może gdzieś zaginął nad Atlantykiem?
Może będziesz tego roku w Polsce? To bym podesłał, jak kiedyś Madonnę. :)
Jeśli Ci się podobają.
One są znaczenie, znacznie mniejsze, jak tamten obraz. 1/5.
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2014-06-22, 00:52   

Ja znowu wstawiłam Balkonowego w pelargonie, Dyżurny Mamy wylądował tym razem obok irysów, a ten Najmniejszy dzielnie pilnuje nad łóżkiem Syna - dzięki Marku.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-22, 11:04   

Też miewam takie hipotetyczne spacery, sytuacje... i miejsca, do których chciałabym zabrać Kogoś, choć nie zabiorę...
Konwencja istotnie, jak w "Listach hipotetycznych". Do nich, jak Ela, wracam wciąż, bo nie da się nie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Spacer hipotetyczny


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo