Na POSTscriptum opublikowano tysiące wierszy. Tak jak różnimy się charakterami, wyglądem, upodobaniami, tak i nasze wiersze nie są jednakowe. Subiektywnie jedne podobają nam się bardziej, a inne najbardziej. Te „najbardziejsze” z „bardziejszych” będziemy gromadzić w tym temacie, w chronologii lat zamieszczenia na naszych łamach. Temat z założenia będzie prezentował klasykę POSTscriptum i będzie wyłącznie do czytania, a jeśli zechcecie skomentować jakiś zamieszczony wiersz, to pod każdym z nich podam link do wiersza, gdzie takie komentarze będą mile widziane.
Jeśli zainteresują Was inne wiersze autorów, to klikając w nick (w ukośnikach), bądź w imię i nazwisko (gdy jest ono nickiem), przeniesiecie się na profil danej autorki, czy autora i tam znajdziecie odnośniki do ich wszystkich postów, bądź tematów.
Chciałam to zrobić rano
Ale ciepły kokon
Niedomkniętego snu
Trzymał mnie zbyt mocno
W objęciach
Południe przeszło
Z lekkim dreszczem lęku
Że mdła zaokienna szarość
Przylgnie do mnie
Jak druga skóra
Nie chciałam drugiej skóry
Z jedną mam dość kłopotu
Wieczór
Ociągał się długo
Łóżko na szczęście ma mocne burty
I kołysze rytmem niepojętym jeszcze
Pod wielkim żaglem kołdry
Niejeden odległy rejs
Staje się wręcz rzeczywisty
Noc
Otwiera nowe porty a w nich
Po kantynach pełnych nieodgadnionej muzyki
Jak dym z obcych ustników
Snuje się wielowarstwowy wątek
W którym znów kimś jestem
To nic
Że to sen
Wolę go od rzeczywistości
W nim nic nie jest bardziej niemożliwe
Niż ja
W realnym stanie rzeczy
Nie budź mnie.
To mój kokon.
Jedyna rzecz
Jaką mam naprawdę
Chciałam to zrobić rano
Ale ciepły kokon
Niedomkniętego snu
Trzymał mnie zbyt mocno
W objęciach
Południe przeszło
Z lekkim dreszczem lęku
Że mdła zaokienna szarość
Przylgnie do mnie
Jak druga skóra
Nie chciałam drugiej skóry
Z jedną mam dość kłopotu
Wieczór
Ociągał się długo
Łóżko na szczęście ma mocne burty
I kołysze rytmem niepojętym jeszcze
Pod wielkim żaglem kołdry
Niejeden odległy rejs
Staje się wręcz rzeczywisty
Noc
Otwiera nowe porty a w nich
Po kantynach pełnych nieodgadnionej muzyki
Jak dym z obcych ustników
Snuje się wielowarstwowy wątek
W którym znów kimś jestem
To nic
Że to sen
Wolę go od rzeczywistości
W nim nic nie jest bardziej niemożliwe
Niż ja
W realnym stanie rzeczy
Nie budź mnie.
To mój kokon.
Jedyna rzecz
Jaką mam naprawdę