Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-02-29, 20:26
Wiesz Gorgiaszu, chciałam, żeby mój kot miał swoje własne życie i nie zgodziłam się na wykastrowanie go. Chciałam, żeby biegał za dziewczynami, walczył o nie. To był nieduży czarny dachowiec. Wracał często pokaleczony. Wiesz, te duże pręgowane ... Weterynarz mnie ostrzegał, że jeśli nie poddam go zabiegowi to kiedyś nie wróci. Nie przekonał mnie. Uważałam, że okaleczonemu kotu zabraknie uczuć także dla mnie. No i stało się ...
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/