Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-05-14, 00:49
Menisk wypukły, jak na powierzchni wody w szklance. Kropla naprawdę ma skórkę. Nie zdejmowałam jej gołymi palcami ale ubranymi w rękawiczkę z miękkiej włóczki. Naprawdę się udało zdjąć i odłożyć z powrotem. Kolebała się w tej "skórce" i nie pękła.
Kapitalne przeżycie.
Pozdrawiam serdecznie.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Tak to jest z zachwyceniami.
Bo zachwycenia to cuda, które zdarzają się w normalnej, choć wcale nie szarej rzeczywistości.
To, przykładowo, przeniesienie kropli na liść.
Sama kropla jest cudem fizycznego menisku tworzącego powłokę H2O.
Cudem najprawdziwszym jest jednak Twoja chęć przeniesienia kropli tam, gdzie jej miejsce i godzenie się z metafizyką.
Takim cudem i zachwyceniem może być też odnalezienie bratniej duszy w kimś, kogo o to nie podejrzewałaś.
Musisz od teraz pamiętać, że zachwycenia, to nie bierne spoglądanie na świat.
Sami tworzymy swoje zachwycenia współtworząc z naturą.
Jurek, a właściwie alchemik, który już tego doświadczał.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-06-20, 20:16
Cieszę się, że te moje "zachwycenia" zachwyciły także Ciebie. Nie ma w tym przecież żadnej poezji; to są raczej informacje.
Alchemik napisał/a:
Cudem najprawdziwszym jest jednak Twoja chęć przeniesienia kropli tam, gdzie jej miejsce i godzenie się z metafizyką.
Dlaczego nazwałeś to, że przeniosłam kroplę z powrotem na liść godzeniem się z metafizyką? Nie zgadzam się z taką interpretacją mojego zachowania. Ja chciałam sprawdzić, czy mi się uda to zrobić i zachwyciło mnie, że się udało. Zachwyciło mnie, że menisk jest taki mocny. To wszystko.
Pozdrawiam.
M.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Zachwyciło mnie, że menisk jest taki mocny. To wszystko.
To wszystko.
Jasne, jasne.
W porządku, nie godzisz się z metafizyką.
Ja też od dawien dawna.
Co nie przeszkadza mi tworzyć własnej metafizyki.
Uznałem kiedyś, że każda opowieść jest tak naprawdę światem alternatywnym.
Zgodnie z mechaniką kwantową takich światów istnieje nieskończona ilość.
Kwestia prawdopodobieństwa i obserwatora.
Jeżeli więc wymyślę jakąkolwiek opowieść, to ona wpasowuje się w swoje miejsce w Wieloświecie.
Wtedy muszę zadać sobie pytanie, czy ja ją wymyśliłem, czy zajrzałem za kulisy światów.
Mechanika kwantowa zanim została przyjęta i w pewien sposób udowodniona była metafizyką dla ówczesnej (bardzo niedawno) fizyki.
Nie igraj z tym pojęciem Małgorzato.
Przedrostek meta ma swoiste znaczenie i wcale nie musi wiązać się z okultyzmem, czy czymś podobnym.
Posiada znaczenie nadrzędne. Wskazuje na wyższy poziom lub szerszy zakres znaczenia. Oznacza przekraczanie czegoś i otaczanie jako zbiór znaczeń jeszcze nieodkrytych.
Jeszcze niedawno prawa mechaniki kwantowej były magią dla współczesnej fizyki.
Teraz te prawa sprawdzają się w elektronice, której używasz na codzień. Być może obejdą prędkość światła w przekazywaniu informacji.
Zachwycenie jest metafizyczne.
To nieprawda, że chodziło tylko o nierozerwanie błony napięć powierzchniowych kropli.
Chodziło o to jak się z tym poczułaś.
A spróbuj teraz umieścić swoje emocje i uczucia w fizyce, biofizyce, biochemii.
Sorry, ale to ja studiowałem te przedmioty. Z dobrym skutkiem.
A jednak postanowiłem zostać alchemikiem.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-06-20, 22:05
Chyba nie skończymy szybko tej rozmowy, bo dalej się z Tobą nie zgadzam.
Ja nie tworzę własnej metafizyki.
Przedrostek "meta" "wskazuje na wyższy poziom lub szerszy zakres znaczenia" kiedy mówisz o metajęzyku na przykład. Nie jest tak w wypadku metafizyki. Ta dotyczy rzeczy nadprzyrodzonych, bogów, wiary w cuda. Ma swoją treść. Nie zmienisz tego. Metafizyka chce być ponad fizyką, ponad możliwą do zbadania i opisania realnością. Zakłada istnienie tzw. DUCHA, który dla mnie jest tylko kontynuacją uwarunkowań z dzieciństwa.
Napisałeś, że zachwycenie jest metafizyczne. A to niby dlaczego? Nie zachwycam się w opisanym przypadku geniuszem jakiegoś stwórcy świata przyrody tylko wprost tym, jaka jest kropla wody.
Jak się z tym poczułam? Zwyczajnie. Doświadczyłam czegoś fajnego, zaskakującego. Miłe przeżycie. Zero metafizyki. Nie ma dla mnie żadnego szczególnego znaczenia samo słowo "zachwycenie". Mogłabym równie dobrze zatytułować tę miniaturkę: "zaskoczenia" czy "to nie cuda".
No i co Ty na to, Alchemiku?
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Jest tak też w przypadku fizyki, Małgosiu.
Muszę znów przypomnieć, że dopiero co zjawiska obserwowane i niewyjaśnialne w fizyce, nagle zostały zrozumiane, bo fizyka przez trudne przejście do obszaru meta, nagle stała się pełniejsza.
Oczywiście, to tylko przedproże meta.
Pierwszym takim przedprożem w fizyce był geniusz Einsteina, który kierując się tylko swoją wyobraźnią, właściwie bez podstaw przełamał fizykę Newtonowską.
Małgosiu !!!
Metafizyka to nie duchy, cuda, czary, Bóg Ojciec z siwą brodą. Nie religie czerpiące z jakiejś tam wiary.
Metafizyka to obszar, który powinniśmy obserwować, bowiem nie wiemy, co jest za zasłoną.
Metafizyka, to fizyka, której jeszcze nie poznaliśmy. Być może lepiej, żebyśmy nie poznali i żyli w nieświadomości.
Ale umysł człowieka jest nastawiony na odkrywanie. Jeżeli za słaby, to tworzy komputery.
W końcu odkryje, a wcale nie jestem pewien, czy chciałbym zerwania tej zasłony.
Emocje zachwycenia mogą mieścić się w impulsach biofizycznych wspomaganych biochemicznym podlaniem synapsów odpowiednim koktajlem neurohormonów.
Ale czy tak chcesz czytać uczucia?
Wiem, że tylko sprzeczasz się ze mną, bo do tej pory nie miałaś nikogo takiego, jak ja do dyskusji w sprawach, które Ciebie męczyły.
Teraz masz.
Ale lepiej przejdź na bardziej prywatne pola, obszary.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-06-20, 23:37
Nie sprzeczam się z Tobą dla samego sprzeczania się i nie traktuj mnie z życzliwą wyższością i nauczycielską sympatią. Rozmowę mogę zakończyć, jeśli chcesz.
Pozdrawiam niezmiennie serdecznie.
Małgosia
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Nie chcę kończyć rozmowy, Małgosiu, ponieważ mnie inspirujesz.
Nie traktuję Ciebie z pobłażliwością, wręcz przeciwnie, tylko wylewają się ze mnie różne myśli na temat zachwycenia.
Ja zachwycam się światem i tym, że wciąż jest niepoznany.
Stephen Hawking w swoich teoretycznych badaniach nad Czarnymi Dziurami, czyli kolapsarami doszedł do wniosku, że jądro czarnej dziury, czyli tzw. Osobliwość, istnieje poza prawami fizyki.
A to oznacza, że możliwe jest tam wszystko co niemożliwe.
Również magia.
Oczywiście to wcale nie obszar pozafizyczny.
Posiada tylko całkiem inne prawa, w których najważniejsze jest bezprawie uporządkowane.
Czyli nie chaos, ale coś niewyobrażalnego, bo to chaos z potencjałem.
Szukamy w Kosmosie białych dziur, bo poprzez symetrię z czarnymi powinny istnieć.
Kosmologom, naukowcom opadły ręce, kiedy ich nie odnaleźli.
A ja odkryłem jedną Białą Dziurę.
Jest tylko taka jedna.
To nasz Wszechświat.
Na każdy wszechświat przypada tylko jedna biała dziura, bo jest nim samym.
(Po trosze jestem również, filozofem kosmologiem)
Czarna dziura otwierając się do niczego po swojej białej stronie jest Wielkim Wybuchem kolejnego Wszechświata poza dostępnymi wymiarami.
Wielki Wybuch to koncepcja kosmologiczna. Radzę o nim poczytać.
Podobno Wszechświat powstał z praatomu, który się rozprzestrzenił w wybuchu, tworząc gwiazdy i galaktyki.
Ale nie ma czegoś z niczego.
Moim zdaniem praatom to osobliwość czarnej dziury, która objawiła się po drugiej stronie, dosłownie tworząc tę stronę.
Daleki jestem od Boga w tej koncepcji. Ale niedaleki od metafizyki, która jest po prostu czymś niepoznanym. Tak jak wciąż Bóg. Tylko nie ten biblijny. Raczej siła stwórcza, ktorej obojętne są światy, które tworzy.
Taka siła z całą pewnością istnieje. A ja alchemik, agnostyk zadaję pytania na Jej temat.
Przepraszam za ten wywód pod Twoim wierszem, Małgosiu, ale mnie sprowokowałaś.
Teraz i inni wiedzą, co absorbuje moje myśli poza pisaniem trywialnej poezji.
Pewnie zaraz znowu nazwiesz mnie bufonem.
Bo raz poeta, drugim razem kosmolog.
Nic podobnego.
Wywnętrzyłem się tu z oporami.
I nie chciałbym stracić Twojej sympatii, Małgorzato.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1628 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2020-06-21, 00:12
W najmniejszym stopniu nie zachwyca mnie to, że świat jest niepoznany.
Interesuje mnie przede wszystkim poznawanie człowieka i tworzenie teorii na temat tego, dlaczego potrzebuje magii, której ja nie potrzebuję. Mam na ten temat teorię ale może pogadamy o tym nie tutaj.
Nie przepraszaj za długie wywody. Rozmowa z Tobą jest zawsze interesująca.
I na pewno nie piszesz trywialnej poezji, tylko dobrą a czasem nawet bardzo dobrą poezję.
Ech, Ty, nie masz szans, żeby stracić moją sympatię, Jurku. Nie jesteś bufonem.
Dobrej nocy.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/