Nie należy się o mnie martwić.
W sensie biologicznym jestem nie do zdarcia. Umierałem już sponiewierany przez pociąg.
Wykasływałem płuca z połamanych żeber.
TERAZ ZNÓW CHODZĘ, pomimo braku nogi.
Osobiście, to mam gdzieś koronawirusa.
A jednak jestem odpowiedzialny za matkę w wieku 86 lat, u której przebywam.
Moje zakażenie równałoby się Jej śmierci przy wielu współistniejących chorobach.
Pozostałem w Gdyni, u mamy, w czasie, gdy rozpoczęła się pandemia.
Bez komputera, jedynie z mobilnym modemem internetowym Play.
Korzystam z różnych okazji, żeby ten modem podłączyć. Jest ich niewiele.
Rita, cieszę się, że spodobał się Tobie ten Wielkanocny skrót myślowy w postaci miniatury haiku.
Cieszę się, bo spostrzegłem, że oprócz intelektu posiadasz dar intuicji i postrzegania emocjonalnego.
Stan epidemiczny zaskoczył mnie. I wciąż nie potrafię odzwierciedlić go literacko.
Jest zbyt świeży, zbyt mocny i gorzki. Dynamiczny. Nie potrafię jeszcze opisać wierszem, chyba że otwartym.