Ale, że co? Że muchę ktoś zabił i się rozbryzgnęła?
Empatia do okrutnego losu braci mniejszych?
Tak serio to nie mam pojęcia co chciałaś przez to powiedzieć, interpretacja poezji to u mnie czarna dziura.
A, że takie odczucia po jakiejś scenie morderstwa, np. z filmu, z dreszczowca lub horroru - jest zbrodnia i jeszcze zacina deszcz dla klimatu
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Zabawa słowem. Dla lepszego zrozumienia postaw siebie w sytuacji. Deszcz zacina i do pokoju przez okno wpada mucha, która nie siada na ścianie, ale lata jak wściekła. Gonisz za nią, żeby skrócić jej życie i tylko patrzysz żeby usiadła na ścianie. Podłogę krew zalewa, że po niej biegasz wte i wewte. I to wszystko.
Czyli jednak to mucha się rozkwasiła, czyli zgadłam.
Czyli jednak inteligentna ze mnie bestia
impresje napisał/a:
Podłogę krew zalewa, że po niej biegasz
A to już wyższy level abstrakcji...
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Katrino, jak ktoś jest wściekły, to go krew zalewa, a mucha w dalszym ciągu bzyczy, niemniej jesteś inteligentną bestią
No teraz to wytłumaczyłaś tak, że mucha nie siada
Ps. W zeszłym roku zaproponowałam ci na privie, żebyś napisała mi jakieś Bożo-narodzeiowe opowiadanie, ale chyba to była za mała motywacja dla ciebie... - nie było świadków, ringu, relfktorów, kiełbasek z grilla...
No to publicznie rzucę ci wyzwanie.
Weź no mnie oczaruj, powal na kolana. Ale pamiętaj, musisz się bardzo postarać, albo... jak to się mówi niczym struś schowaj głowę w piasek i już stamtąd nie wyciągaj.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Katrino, przyjmuję wyzwanie na Bożo-narodzeiowe opowiadanie. Wiadomość na privie przeoczyłam, ale teraz mam szansę na rehabilitację mojej reputacji Wszystkie chwyty dozwolone
Odpisałaś mi wtedy na nią.
Mam nadzieję, że ja nie muszę już niczego pisać, bo pisałam ci szorcik o moim wujku i świątecznej grzybowej z robakami, na tym privie - tak dla przypomnienia.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Masz rację, konkurencja będzie duża, jeszcze o dokładki będą się wszyscy bić.
W końcu to grzybowa na ekologicznym mięsku 😊
Wiesz, co? Przy okazji tej twojej muchy, co nie siada, to ja mam taką komarzycę w pokoju…
Normalnie którejś nocy pogryzła mnie bezlitośnie. Mimo, że nie dałam jej długo ssać mojej krwi, miałam bąble na twarzy, no i byłam niewyspana. Co paskudę zaczęłam gonić, to gdzieś mi się chowała, jak zapaliłam światło, to zwiewała. I tak co noc. Inni śmiali się ze mnie, że jestem nawiedzona – gonię za nią dzień i noc z klapkiem, a nawet... ze znacznie cięższym kalibrem. Otworzyłam jej drzwi na oścież, żeby sobie odleciała, ale ona nie chciała, nawet czosnek zaczęłam jeść regularnie, żeby przekonać ją, że moja krew jest niedobra, gorzka, a inni z pewnością mają smaczniejszą, ale ta Mała się uwzięła. Któregoś razu, machnęłam na nią ręką, przysłowiowo. Nie zakrywałam się kołdrą po uszy, nawet wystawiłam całą dłoń, żeby się najadła. No i rano budzę się, a komarzyca, nażarta do granic możliwości usnęła na mojej ręce. Tak sobie patrzyłam na nią przez chwilę i pomyślałam, że nawet urocza jest na swój sposób. Podniosłam drugą dłoń i… nie, nie załatwiłam jej. Schwyciłam za skrzydełka, delikatnie, i do pudełeczka ją schowałam. Po tygodniu wypuściłam, była oszalała ze złości i głodu. Znowu wystawiłam jej rękę na noc. Znowu się nażarła niemiłosiernie i zasnęła, popełniwszy ten sam błąd. Co zrobiłam? Delikatnie za skrzydełka i do pudełeczka, potem po tygodniu znowu ją wypuściłam i… tak sobie żyjemy razem.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
No nie Katrino i ty chcesz pisać kryminały . Ty jesteś żywą restauracją, ona nigdy się nie wyniesie i do tego ma jeszcze darmowy hotel. Zeżre cię razem z twoją dobrocią. Zaufaj mi, spraw sobie lawendę w doniczce, pomaga na komarzyce. A swoją drogą to jest komiczna sytuacja, Katrina i komarzyca.
aufaj mi, spraw sobie lawendę w doniczce, pomaga na komarzyce
A już daruję jej, urozmaica mi monotonię mojej egzystencji.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.