nie wiem skądże mnie tak naszło; monolog (lament) Niobe po akcie skamienienia. tylko właściwie do kogo adresowany. ot i pytanie na wielowarstwową odpowiedź.
pozdrawiam.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1415 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-04-13, 00:31
Jakie ciekawe poetyckie wyobrażenie. Podmiot liryczny jawi się jako cień kamienia. Poszarpana powierzchnia kamienia zależała od mnóstwa kropli deszczu, jakie na niego spadły a jego cień zależy tu i teraz od światła i chmur płynących po niebie. Cień, który jest rodzaju żeńskiego monologuje przypisując także kamieniowi wypowiedź na temat ich relacji. Przemyślana konstrukcja wiersza świetnie to oddaje. W trzech końcowych wersach podmiotka liryczna wróciła do swojej ludzkiej postaci i teraz zwraca się do człowieczego partnera.
Druga możliwość interpretacyjna mogłaby polegać na założeniu, że cały wiersz z rozbudowaną metaforyczną zależnością pomiędzy kamieniem a jego cieniem ukrywa przedstawienie relacji pomiędzy dwojgiem bliskich sobie ludzi.
Pozdrawiam serdecznie.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Wiersz, który dla mnie jest zbyt trudny do zinterpretowania. A nie lubię gdybania, albo dzisiaj nie potrafię czytać.
Dwoje ludzi na rozstajach. Prawdopodobnie tylko jedno próbuje ratować relacje, drugie pozbawia się uczuć. Lecz może być inaczej, pierwsza osoba nie potrafi dotrzeć do partnera. Winą może też być różny stopień urazy wzajemnej i chęć/determinacja zbliżenia, jakby to miało załatwić sto tysięcy innych spraw, a w życiu zaczyna się zwykle dziać od niewinnego byle czego. Jestem zmęczony, a wiersz mnie zasmuca...
Ja nie umiem się gniewać. Nie umiem czuć urazy. Natomiast potrafię rozumieć, nawet to, z czym się nie zgadzam lub czego nie akceptuję. Pozdrawiam, wk
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Wiersz wywarł na mnie tak duże wrażenie, jako że i ja, przez długi czas musiałem zmagać się z podobnymi doświadczeniami, będąc nie tylko świadkiem ale i uczestnikiem. Czego dowodem jest wiele moich wierszy.
wk
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Zaczynasz od ciszy („milczysz”), a potem ktoś (ona? on?) pyta o przemijanie
(„ile kropel spadło”), a druga osoba odpowiada milczeniem, a może pyta o trwanie? („dokąd będę wyrastać cieniem w kamieniu”).
Bo para kamień i cień to jak trwałość i nietrwałość. Cień w kamieniu (nie cień kamienia) – to jak skamieniała pamięć, odcisk istnienia.
A chmury płyną i „mieszczą się w dłoniach” – to natomiast jawi mi się jako łapanie
ulotności, godzenie się z naturą, z nietrwałością życia, z przemijaniem.
Jest w twoim wierszu coś ładnego, ulotnego, refleksyjnego. Co chciała powiedzieć autorka?
Co chciała przekazać? Może … że trzeba rozumieć człowieka w milczeniu ? , może , że życie to pewnego rodzaju zależność? Może ta nietrwałość życia , przemijanie …?
No nie jest jednoznacznie.
Ale… wcale mi nie pasuje słowo „światło” użyte w tej strofie:
„Milczę
a ty chciałbyś wiedzieć dokąd
będę wyrastać cieniem w kamieniu
światło”
Brak mi kontekstu do niego w tym miejscu. Albo nie rozumiem.
Slawistan, Niobe i jej skamieniały lament świetnie wpisują się w ten krajobraz. Cieszę się, że wiersz otworzył przed Tobą taką przestrzeń do pytań. Pozdrawiam serdecznie!
Rito, pięknie ujęte! Cieszę się, że konstrukcja wiersza i ta specyficzna zamiana ról między cieniem a kamieniem okazały się czytelne. Właśnie o to mi chodziło – by przez szorstkość materii przebijało się ludzkie doświadczenie i bliskość. Dziękuję za ten komentarz.
Witku, dziękuję Ci za te słowa. To, że wiersz wywołał tak silne wrażenie i przywołał własne doświadczenia, jest dla mnie jako autorki największym komplementem, choć przykro mi, że wiąże się to ze smutkiem. Skoro sam piszesz o podobnych przeżyciach, tym bardziej doceniam Twoją obecność pod moim tekstem. Serdeczności.
ela_hagar, dziękuję za tak wnikliwe czytanie! Bardzo podoba mi się Twoja interpretacja cienia w kamieniu jako "odcisku istnienia". Co do światła – ono jest tu sprawcą wszystkiego; bez niego nie byłoby cienia ani możliwości widzenia. W tym fragmencie światło jest niemal jak imię, zwrot do kogoś, kto rozjaśnia tę ciszę, albo po prostu niezbędny element, by cień mógł 'wyrastać'. Cieszę się, że wiersz pozostawia Cię z pytaniami – dla mnie ta niejednoznaczność jest w nim najważniejsza. Pozdrawiam!
Bardzo dziękuję Wam wszystkim za te głębokie i tak różnorodne odczytania. To niezwykłe, jak ten sam tekst potrafi być dla jednego z Was obrazem mitologicznym, dla innego zapisem trudnej relacji, a dla jeszcze kogoś innego studium światła i cienia. Cieszę się, że moje słowa znalazły w Was tak czuły rezonans. Każda z tych perspektyw wzbogaca ten wiersz o nowe sensy