Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1429 Skąd: Sheffield
Wysłany: Wczoraj 15:38 Limeryk on the rocks
Barman Gregory z pubu w Ebony
o duży koniak został proszony.
Nim nalał rzekł mimochodem
ze szczypcami w dłoni: - Z lodem?
Gość zaprotestował zaskoczony.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
No to podrążmy.
W klauzulach (zakończeniach wersu), zarówno w rymach dokładnych, jak i niedokładnych np. w asonansach, mamy w rymach żeńskich w dwóch ostatnich sylabach te same samogłoski, połączone tymi samymi spółgłoskami (w dokładnych), bądź różnymi (w asonansach).
Popatrzmy na rymy "a", czyli pierwszy, drugi i piąty wers w Twoim wierszu:
Barman Benjamin z pubu w Bostonie
o duży koniak został proszony.
Nim nalał rzekł mimochodem
dzierżąc szczypce w ręku: - Z lodem?
Widać, że w Anglii chłopak szkolony.
Od razu widać, że "Bostonie" nie rymuje się z "proszony" i "szkolony", a dodatkowo dyftong w słowie "Bostonie", czyli dwie samogłoski w jednej sylabie, powoduje przyklejenie "i" do "n" i powstaje miękkie "ni", co powoduje, że brzmienie "Bostonie", jest inne (bo inna samogłoska na końcu) i miększe od "proszony" i "szkolony". Dodatkowo "proszony" i "szkolony" dają nam rym gramatyczny, a często nazywany częstochowskim.
W tak trudnej i zarazem barwnej formie jak limeryk warto pokusić się o rymowanie innych części mowy, czyli np. rzeczownika z czasownikiem, czy przymiotnikiem, a nie tych samych części mowy ze sobą i to w tym samym przypadku.
Jeśli coś zbyt zawile tłumaczyłem, to spróbuję inaczej wyjaśnić na przykładach.
Wiersz nadal mi się podoba poza rymami.