Podoba mi się. Jakbym oglądała jakiś spektakl. Wyraźnie zarysowany cynizm przekłada się na ciekawy, autentyczny, ale brudny obrazek, który bez zbędnego patosu punktuje mechanizm uwodzenia tłumu przez jednostkę. Fajnie.
tetu pewnie trafiła w istotę zapodanego wiersza. mnie zaś nachodzi wrażenie zoologiczne. otóż widzę scenkę gdzie dwa bliskie sobie gatunki odgrywają wobec siebie role przydzielone przez stwórcę, ewolucję. oddzielone kratą z politowaniem patrzą na siebie, po czym wracają do swoich miejsc niekoniecznie ukochanych.
pozdrawiam.
Vilan z Alandu
Wiek: 52 Dołączył: 30 Kwi 2026 Posty: 19 Skąd: Kraków
Wysłany: Wczoraj 17:11
Fakt każdy gra jakąś rolę. Nawet orangutany. Dziękuję Wam za komentarze.