Błękitne róże zaściełają niebo
w nim ptaki jednorożec i my
zróżnicowani pajace uczepieni
wiatru gdy ten w niciach bezkresu
uwodzi nas do nieznanego raju.
W dziupli starego drzewa o imieniu
którego nie zna nikt poza lokatorem
mieszka samotnie stary grzechotnik
który co dzień rano z kamiennej palety
strąca ku niebu kolory.
Jego jad wyjada oczy z moich spogląda
na mój strach zabiera pamięć dni
dla których pozostanie tylko niema tęsknota
i słowa których nie będę w stanie zrozumieć
mój dom jak ja legnie w gruzach.
A gdy nastanie długo oczekiwany zmierzch
przeniesie nas do czyśćca walców
z których będziemy spadać gdziekolwiek
bielą się mieniąc w bezgrzechu
z dala fantomów wyrodnej planety -
w naszej drodze z nigdy do zawsze.
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
mocna, metafizyka w szarym (póki co) kolorze. da się zauważyć zapędy ku ściemnieniu, a może tylko obiektywny opis jednej z dróg danych nam do wyboru. tak czy inaczej panujesz nad piórem (klawiaturą).
no i się zaczytałem ... ja mój pies i stary blues tylko ta zwrotka niepokoi
Witold Kiejrys napisał/a:
Jego jad wyjada oczy z moich spogląda
na mój strach zabiera pamięć dni
dla których pozostanie tylko niema tęsknota
i słowa których nie będę w stanie zrozumieć
mój dom jak ja legnie w gruzach.
kurde nie nie legnie w gruzach, a czemu nie bo ja ani mój pies i stary blues się na to nie zgadzamy
dzięki za fajne czytanie
_________________ Piszę żeby było ładniej ... bo słońce i tak świeci
Vilan z Alandu
Wiek: 52 Dołączył: 30 Kwi 2026 Posty: 34 Skąd: Kraków
Wysłany: 2026-05-17, 18:39
Taka trochę wariacja na temat wygnania z raju. Ciekawa pełna surrealistycznej fantazji alternatywa.