Ogród ciemności na motywach opowiadania Stanisława Lema o tym tytule
Krzysztof nocą odnalazł zbiornik pełen gwiazd
i pustą ławeczkę przy nim
w ciemności dotknął dziewczęcej ręki ślad
a także rozmowę i jej ciepło wyśnił
opowiadał bajki o staruszku i wiewiórkach
a także straszną o zabijanych szczeniętach
był też astronauta o milczących ustach
i słabościach w których ślad innych popękał
na rozważania o poetyce się porwał
bo wiesz wiersze są tylko trzeba je znaleźć
a dobre są te które niezupełnie są w słowach
składają się z dwóch części rozróżnienia małe
pomiędzy tą którą się da schwycić bez obaw
bo ta druga pozostaje wolna
wiersz sklecony tylko ze słów jest tak sztucznie cały
taki zamknięty
ginęła noc chciał zobaczyć jej twarz w szarym
nie czuł ciepła czy była nie przestawało dręczyć
Nie czytałam opowiadania Lema, w ogóle nie czytałam Lema za dużo. Chyba tylko „Solaris”. Niezbyt mnie kręci tego typu rodzaj science fiction.
Ale niezależnie od tego bardzo mi się podoba ten wiersz. Udany.
Czytanie przywiodło mi na myśl ballady poetyckie. I takie motto z „Hamleta” ujęte w balladzie „Romantyczność” :
„Zdaje mi się, że widzę… Gdzie?
Przed oczyma duszy mojej.”
Bo wiersz ma jednak – jak mi się zdaje - cechy ballady poetyckiej.
Nie czytałam opowiadania Lema, w ogóle nie czytałam Lema za dużo. Chyba tylko „Solaris”. Niezbyt mnie kręci tego typu rodzaj science fiction.
Ale niezależnie od tego bardzo mi się podoba ten wiersz. Udany.
Czytanie przywiodło mi na myśl ballady poetyckie. I takie motto z „Hamleta” ujęte w balladzie „Romantyczność” :
„Zdaje mi się, że widzę… Gdzie?
Przed oczyma duszy mojej.”
Bo wiersz ma jednak – jak mi się zdaje - cechy ballady poetyckiej.
Kłaniam się z uznaniem, Leszku.
Cieszę się, że wiersz się spodobał.
Ogród ciemności to jedno z najbardziej poetyckich opowiadań Stanisława Lema z 1947 roku, a pisał również wiersze. Od kiedy pamiętam jestem fanem jego twórczości i posiadam zbiór prawie 70 książek z twórczością Lema (z czego ok. 50 przeczytałam, a kilka nawet wiele razy). Na parę brakujących do pełnego zbioru uporczywie poluję.
Czytałaś Solaris, więc przypomnę swój wiersz na motywach tej powieści z 2008 roku.
kaprys na motywach Solarisa
pojawiła się znienacka
czuł jakby nigdy nie odchodziła
onieśmielony pragnął dotykać głaskać
wyryte wspomnienie witał
zastanawiał się czy swoista pętla czasu
jest możliwa do zaakceptowania
spoglądał na pachnący początkiem arkusz
lecz nie wiadomo dlaczego lęk zasiał
niechciane ziarno wątpliwości
świadomość walczyła dotknij
pomimo że widział iż to materialna ułuda
zanurzał się w niej bezgranicznie do reszty
naturze niezmienności ufał
rozsądkowi przeczył
kiedy odeszła odczuł to boleśniej
niż w dniu gdy zabolała prawda
nie odczytany syndrom westchnień
w bezwolne wrastał
błysk zrozumienia osiadał na falach
nie da się dotknąć tej samej strugi
która spłynęła bezpowrotnie
na powrót gniazda ze skażonych uwić
przywołać światło do zamkniętych powiek