próbuję słowem namalować piękno
barwami pasję innym udostępnić
szum wiatru skrzydła chce przypinać szeptom
w głowie od nienazwanych tętni
w kalejdoskopie ożywają obrazy
łany pszeniczne rzepaki zachęcają by marzyć
ptaki tak one są ważne ptakom podobnym
kiedy skrzydłami tną skrzydło w skrzydło
próbują na intruza spojrzeć odkryć
jak to możliwe, że nie tylko
my możemy w ciepłym tchnieniu zakrążyć
niezwykłą parę przenikają termiczne prądy
pamięć zachowuje fotografie
jednak zbyt płaskie i to nie tylko dlatego
że z góry jakby rzucone na papier
szczegóły pozbawione są wymiaru bledną
i trudno słowom piękno namalować
by trójwymiarowy a nie płaski powstał obraz
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1560 Skąd: Sheffield
Wysłany: Wczoraj 13:33
Pięknie i pokornie o pięknie latania. Ci faceci ze sławnej anegdoty dydaktycznej, którzy wnioskowali o tym jaki jest słoń a to dotykając jedynie nogi a to trąby, nie pasują tu.
Ty znasz i czujesz całego słonia. To jest prawdziwe i Twoje. Słowa zawsze będą niewystarczające. Wiele lat słuchałam mojego brata, który latał podobnie jak Ty tylko nie pisał wierszy. Nie musiał szukać słów, które zobiektywizują jego przeżycia z lotu szybowcem czy Wilgą. Najciekawsze były opowieści o tym, jak się szuka miejsca do posadzenia szybowca, kiedy wiadomo, że zaraz przestanie być niesiony i potem o tym, co zdarza się już na ziemi.
Pozdrowienia posyłam.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Pięknie i pokornie o pięknie latania. Ci faceci ze sławnej anegdoty dydaktycznej, którzy wnioskowali o cechach całego słonia a to dotykając jedynie nogi a to trąby, nie pasują tu.
Ty znasz i czujesz całego słonia. To jest prawdziwe i Twoje. Słowa zawsze będą niewystarczające. Wiele lat słuchałam mojego brata, który latał podobnie jak Ty tylko nie pisał wierszy. Nie musiał szukać słów, które zobiektywizują jego przeżycia z lotu szybowcem czy Wilgą. Najciekawsze były opowieści o tym, jak się szuka miejsca do posadzenia szybowca, kiedy wiadomo, że zaraz przestanie być niesiony i potem o tym, co zdarza się już na ziemi. Na pewno mógłbyś opowiedzieć wiele fascynujących historii o podobnych zdarzeniach.
Pozdrowienia posyłam.
Przez wiele lat bardzo rzadko pisałem o lataniu. Uważałem, że mój warsztat poetycki jest zbyt ubogi, aby przekazać piękno latania. Lotnictwo, a w szczególności szybownictwo jest nieprzemijającą historią. Zaczynamy latać w różnym wieku (ja w wieku niespełna 16 lat) i z różnych powodów i inspiracji. Zarażamy się tą nieuleczalną chorobą i przechodzimy przez różne jej stadia i objawy. Na początku jest proces poznawczy, dotykanie piękna i swobody. Potem pojawia się rywalizacja i uwalniają się liczne możliwości realizacji marzeń. Zwieńczeniem tego procesu jest przekazywanie nabytego doświadczenia innym i realizowanie się poprzez doklejanie piór i skrzydeł nielotom, śledzenie ich nieporadnych początków i rozpostartych skrzydeł, które kierują w różne kierunki lotniczego życia. Ostatnio wyszkoliłem siedemnastolatka w pięć dni. Tyle wystarczyło mu, aby polecieć samodzielnie i ukończyć szkolenie podstawowe. Cieszyliśmy się wspólnie, a gdy pochwaliliśmy się tym na FB, to od razu przyczepiło się malkontenctwo w stylu: za szybko, zbyt pobieżnie, bez utrwalenia nawyków, dla piaru itd. itp. Nawet takie opinie wygasły, gdy rzeczowo obaliłem wszystkie teorie niemające nic wspólnego ze znajomością tematu, programów szkolenia i metodyki stosowanej przez instruktorów.
Małgosiu, masz rację, że wiele mógłbym opowiedzieć o lotnictwie i powoli ośmielam się to robić wierszem i prozą w wielu drabblach zamieszczonych na naszym portalu.