Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1571 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-05-30, 22:59 Jedziemy autostopem
Któregoś razu zatrzymała się na moje machanie ręką wielka ciężarówka. Pakuję się do kabiny a tam miło się uśmiecha dwóch sympatycznych gości i okazuje się, że to Węgrzy. Oni znają niemiecki - ja nie znam. Ja mówię po angielsku - oni nie mówią. To się zdarzyło na tyle dawno, że na pewno tak jak we wszystkich demoludach uczyli się w szkole rosyjskiego, którym władam zupełnie nieźle ale byłam pewna, że gdybym próbowała do Węgrów zagadać po rosyjsku, wyrzuciliby mnie z samochodu. Używając paru internacjonalnych słów i trochę na migi jakoś tam odrobinę porozumiewaliśmy się.
Aż tu nagle z bocznej drogi wyjeżdża na szosę wóz z zaprzężonym koniem i wożnicą dziarsko strzelającym z bata. Pokazuję go palcem i mówię głośno: "Furmanka", wiedząc oczywiście, że słowo wzięło się z niemieckiego. Węgrzy zakrzyknęli ze zdziwieniem: "Furmanka?" i powtórzyli to słowo z upodobaniem jeszcze kilka razy. Śmiali się przy tym serdecznie. Zrobiło się wesoło i jakoś swobodniej. Wspólna podróż szybciej zleciała.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Przywołałaś wspomnienia jak autostopem objechałem dookoła Polskę. Było tam spanie w rowie pod drzewem w deszczu niedaleko Pilzna, a także w ciepłej bramie w Tarnowie, gdy jedno z nas stało na czatach i wypatrywało następnej podwózki. To se ne vrátí.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1571 Skąd: Sheffield
Wysłany: Dzisiaj 16:43
Raz mi się zdarzyło, że musiałam wracać wieczorem autostopem z Berlina. Poszłam za Bramę Brandenburską na ulicę, którą muszą przejeżdżać polskie samochody wracające do kraju i machałam. Rodacy śmiali się i wytykali mnie palcami. Nikt się nie zatrzymał. Nagle zatrzymał się Niemiec / tak, mówił po angielsku/ bardzo miły gość. Zaprosił mnie do domu i to do domu swojej dziewczyny u której mieszkał. To było w Berlinie Wschodnim. Kobieta była super miła, poczęstowali mnie kolacją i przenocowali a rano po drodze do pracy zostałam wywieziona na autostradę. Pożegnaliśmy się bardzo ciepło. Po kilku minutach podjechał samochód policyjny i chłopcy mi powiedzieli, że nie mogę zatrzymywać samochodów na autostradzie. Zaczęłam więc machać na te, które zjeżdżały w boczną drogę. Zatrzymał się miły Niemiec, który dowiózł mnie do Prenzlau. Przeszłam przez miasto i stanęłam w zatoczce na autostradzie. Miałam szczęście. Zatrzymał się samochód z Gdańska i po kłopocie.
Żałuję do dzisiaj, że nie sfotografowałam wnętrz kabin polskich ciężarówek. To były arcydzieła; te proporczyki, maskotki, wycięte z czasopism zdjęcia ładnych kobiet...
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/