Zabić gwoździa, to tylko niepokój nocny.
Jednak w tym śnie był kawałkiem żywej istoty,
fragmentem całości. Ręką, bo zginał się w łokciu
powyżej którego spoglądały oczy -
para przenikliwie badawczych kocich zwierciadeł.
Dla Stefana było to zbyt wiele. Jak na jedną noc,
brak pracy i zaległe rachunki, odejście partnerki,
konieczność zmiany lokum - to wystarczający
pokarm wygłodniałego stresu. A tu jeszcze
ten sen. Cóż u licha miał znaczyć?
Stefan kontrreformator. Sofista wczorajszego dnia,
teraz przed lustrem wystaje godzinami, mocuje się
z samym sobą. Wieczorne wiadomości wybierają
ze słoi wiedzy wojny domowe na słowa i pięści.
Pławią w wodach. Szydzą bólem, wspomną o miłości
jak o przelotnym ptaku, znaku nadchodzącej wiosny.
Zabić gwoździa. - Można na ścianie, gdzieś pomiędzy
palcami a łokciem. Najlepiej na linii nerwu.
Porazić, by tkwił w bezruchu z zawieszonym na nim strachem.
Można pozornie w czyjejś głowie splątać nim niewiedzę
z brakiem uczuć. Zabić, wzruszając. Wylać łzy na śmietnik
i całość zrekultywować do postaci wieczornych wiadomości.
Stefan dzwoni do lekarza. Pyta, czy jest już ścianą, łazienką,
szafą, czy może młotkiem. Lekarz odpowiada,
że tym razem, gwoździem.
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Konfucjusz
.AnimusLumen.
Wiek: 45 Dołączył: 15 Mar 2016 Posty: 976
Wysłany: Dzisiaj 18:07
Cudne, gęste, do wielokrotnego przeczytania, zwłaszcza „zabić gwoździa”, „zginał się w łokciu
powyżej którego spoglądały oczy”, czy „teraz przed lustrem wystaje godzinami, mocuje się
z samym sobą” - mega dobre! W ogóle sam gwóźdź jest gwoździem programu. Żal mi się zrobiło Stefana, bo kiedyś do mnie zleciały się nieszczęścia parami i z domu długo się nie wynurzałem, jakby ktoś wbił mi gwoździa do trumny, a w tej - sorry za wyrażenie - cholernej depresji mogą się uaktywnić w „bonusie” jakieś zaburzenia, ja tak uważam. Bardzo dobry wiersz! Pozdrawiam
_________________ „Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja - mówiącym malarstwem“ - Simonides