więc weszła w kadr, w kiepski dramat
gdzie ma lata związku, historię
z napisem The end
i puste miejsce ma, w którym ściany
jeszcze pachną obiadem dla niego
jest szara sceneria, przyciężka
chwila, kiedy zmęczona umiera
nad kieliszkiem,
w którym nie ma ani łyka ognia
i po krawędzi wytrawnej lampki
jak po napiętej strunie
palcem przeciąga, trąca, tnie na części
ten motyw, który budzi w kobiecie smak
rozgniecionej na wardze wilgoci
a w głowie fale wina, że
oto układa scenerię -
nocny pejzaż miasta, w którym czuje
jakby biegła za nim, do niego, donikąd
więc dłoń zanurza w kadrze
obraz przenosi w cyfrowe widma
ostrym pociągnięciem aż do krwi