wiem że to jesteś ty i tylko ty
jesteś zachodem i wschodem słońca
i nie potrafię nie chcę skryć
ani jednego z tobą oddać
bo nie rozumiem słowa bezciebie
i tak po prostu chciałbym niechcieć
może to głupie lecz to się nie zmienia
i sam jest gorsze od samotności
to jest bezdennie duży przedział
bez tych codziennych z pocałuj dotknij
i bez przytuleń karmienia kotów
oraz zza ściany widzących oczu
ktoś by powiedział chata wolna
jeszcze by dodał rób co chcesz
ja ni jednego z tobą oddać
nie chciałbym chyba o tym wiesz
to nie poezja a wyznanie
witaj już jesteś rozgoni zamieć
Wydaje się szczere, takie intymne wyznanie o przywiązaniu do drugiej osoby. Ta prosta, niemal potoczna forma bez ozdobników jest bardziej poruszająca niż wielkie słowa o uczuciu.
A surowe, ale emocjonalne słowa robią tu robotę.
Jest w tym miłość, którą wyczuwa się przez pokazanie codziennych drobiazgów, takich jak karmienie kotów czy obecność za ścianą.
Wydaje się szczere, takie intymne wyznanie o przywiązaniu do drugiej osoby. Ta prosta, niemal potoczna forma bez ozdobników jest bardziej poruszająca niż wielkie słowa o uczuciu.
A surowe, ale emocjonalne słowa robią tu robotę.
Jest w tym miłość, którą wyczuwa się przez pokazanie codziennych drobiazgów, takich jak karmienie kotów czy obecność za ścianą.
Pozdrawiam z ukłonem uznania. : )
Bardzo pięknie to ujęłaś. Tak jak w wierszu zauważyłaś brak ozdobników, tak i w życiu zapominamy, że nie potrzeba wznisłych dowodów uczucia, a wystarczy świadomość bycia razam nawet za ścianą pokoju. Życie to nie rywalizacja, a tolerancja inności w innych przywyczajeniach, formach spędzeania czasu, czy zainteresowaniach. Uczucie przypomina o tym szczególnie wtedy, gdy następuje krótsza lub dłuższa rozłąka. Wtedy to codzienne bycie razem, aczkolwiek osobno przypomina, że brakuje kogoś za ścianą, czy do wspólnego karmienia kotów. Szczególnie tego doświadczamy, gdy doszliśmy do etapu nienudzenia się, milcząc z drugą osobą.