No wiesz.
Zaskoczył mnie nieco styl tego opowiadanka. Jest wiele dobrej kpiny owiniętej lekką mgiełką poezji. jest też absurd rodem z klimatów kafkowsko - haszkowskich. Rysujesz postać inspektora jakby od wewnątrz. Realia tego przesłuchania są bardzo odbiegające od rzeczywistości, ale myślę, że w takiej konstrukcji sprawdzają się jako środek przekazu.
Czy to jest satyra? Raczej nie. Może lekko o warsztacie:
Troszkę pogubiłem się w zakończeniu. Baterie w aparacie do reanimacji? Czy mówimy o defibrylatorze?
Może zbyt długie wypowiedzi inspektora. Ja bym poprzerywał je jakimiś didaskaliami, bo czy człowiek może tyle gadać w bezruchu? Jakieś - wstał, usiadł, albo coś. Zrobiłoby się ciekawiej i bardziej w ruchu.
Jest też jeden moment lekko zgrzytający:
Cytat:
- Zawdzięcza nam pani – identyfikował się teraz z mapą i godłem wiszącym na ścianie, utożsamiał myślą, mową i uczynkiem – dużo, za wiele, żeby po prostu zapomnieć. Nie wymagamy całkowitej poddańczości, ale uważamy, że należy nam się szacunek, pamięć i nieszkalowanie, rozumie pani? nieszkalowanie dobrego imienia
Czy nie lepiej dać to wyjaśnienie - identyfikował się... - na końcu? Taki wtręt razi w oczy.
To tyle. Ogólnie jest na czym zawiesić oko, bo jest to kapitalne opowiadanko.[/quote]
Jorg napisał/a:
Realia tego przesłuchania są bardzo odbiegające od rzeczywistości
takie były, kto nie przeżył - nie wie ...
Nie, nie. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Takie scenariusze, owszem mogły być, ale ja to znam ze swoich przeżyć i wiem jak się tam rozmawiało. Właściwie chodzi mi o to, że na poziomie SB takich przygłupich oficerów raczej nie było. Można było posmiać sie z ZOMO, MO, a najbardziej z ORMO, ale juz na wyższym poziomie nie. To byli wykształceni i inteligentni ludzie.
Mnie się to spodobało, bo ta cała historia, przez satyryczne wypatrzenie, jest fajna. Takie naciąganie faktów jest jak najbardziej celowe i dobre, a zwłaszcza w tym tekście.
_________________ - Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
Juz za pierwszym razem pomyślało mi sie, że warto posłać Elu ten tekst na jakiś przeglad, czy konkurs prozy.
El, dziękuję, jest mi ogromnie miło, że tak Ci się pomyślało
Tylko gdzie posłać? Czy znajdzie gdzieś amatorów?
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
No wiesz.
Zaskoczył mnie nieco styl tego opowiadanka. Jest wiele dobrej kpiny owiniętej lekką mgiełką poezji. jest też absurd rodem z klimatów kafkowsko - haszkowskich. Rysujesz postać inspektora jakby od wewnątrz. Realia tego przesłuchania są bardzo odbiegające od rzeczywistości, ale myślę, że w takiej konstrukcji sprawdzają się jako środek przekazu.
Jorgu, dziękuję za komentarz.
Skorzystam z uwag. Prawdopodobnie rozbuduję didaskalia.
Również w zakończeniu podkreślę użycie dokumentacji, żeby się nie myliło kto, co i dlaczego. Chociaż, jak zawsze , wierzę w inteligencję Czytelnika.
Urządzenie do ożywiania niestety zostanie takie, jakie jest, czyli na baterie.
I jeszcze, wracając do przedstawionej rzeczywistości: nie korzystam w tekście ze stuprocentowego zwierciadła serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
(może nie detalicznie ale ogólnie - owszem - to słownictwo, zwroty, i ciągle to "my", "wy" .... brrrrrrrrr)
Przeczytałem z wielką uwagą każde słowo - wróciły wspomnienia przecież (jednak) nie tak dawnych czasów ...
Marku, właśnie o to mi chodziło (też): ogólnie, słownictwo, zwroty.
Czasy nie bardzo odległe, ale dla tych, którzy z innych czasów, może to być jak bajka o żelaznym wilku.
Co prawda, można opowiadanie umieścić także w bardziej ogólnym kontekście, w kontekście władzy, zależności od innych, bezsilności wobec ..., itd, itp.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Właściwie chodzi mi o to, że na poziomie SB takich przygłupich oficerów raczej nie było. ....
Mnie się to spodobało, bo ta cała historia, przez satyryczne wypatrzenie, jest fajna. Takie naciąganie faktów jest jak najbardziej celowe i dobre, a zwłaszcza w tym tekście.
Jorgu, myślę, że urzędnik "kancik" tak naprawdę nie jest przygłupem. Chyba? Skończył przecież studia, a że zajmuje się, czym się zajmuje to ...
Mówiąc, że naciąganie faktów jest celowe, też masz rację.
Karykaturalne odbicie rzeczywistości.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Właściwie chodzi mi o to, że na poziomie SB takich przygłupich oficerów raczej nie było.
byli, byli ... może w większych miastach (np. Kraków) nie, ale tutaj co najwyżej po AWF
(fakty!)
ale to nic ...
chodziło mi raczej o ton, sposób rozmowy, tę "dydaktyczność" wypowiedzi którą Elżbieta pokazała w znakomity sposób ...
Marku, cieszę się, że się rozgadaliście z Jorgiem serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E