Też dawniej był u nas kot i też męczył polne myszy. Wtedy mieszkałem jeszcze w domku na obrzeżach miasta. Ale kot nie był mój. Szkoda było myszy, chociaż po to był kot – bo wchodziły z pola do domu. Tak czy inaczej nikt nie myślał, że będzie się nimi bawił, chwaląc się przed wszystkimi. Jednak, kiedy złapał ptaka – nie wytrzymałem. Kota przegoniłem, a wpół żywego ptaka położyłem na gałęzi, patrząc, żeby kot go nie dopadł. Byłem przekonany, że chociaż spokojna śmierć... a tu po 2-3 godzinach próbował wstać, a po kolejnych 2 pofrunął.
Przypomniało mi się to po przeczytaniu Twojego opowiadania. Interesująco napisane, że chce się czytać.
Marku, poprawiłem Twoje zdjęcie. Jest wyraźne, a po kliknięciu otwiera się w pełnym rozmiarze.
amandalea napisał/a:
Marek napisał/a:
tylko, że jakość bardzo marna
Bardzo, to nie tylko jakby lekko za mgłą ale niestety nie mam takich umiejętności jak Marcin żeby poprawić
To nie tyle chodzi o umiejętności, jak o to, że jeśli wkleimy duże zdjęcie jako załącznik (który w sumie służy do dodawania plików do ściągnięcia, raczej nie do oglądania), to zdjęcie jest niewyraźne. Wystarczy dodać zdjęcie na jakikolwiek serwer (np. wykorzystując serwis fotosik.pl) w jakimkolwiek formacie i wrzucić tutaj na forum link do niego, opatrując go kodem [img] w taki sposób:
Kod:
[img]link do zdjęcia[/img]
i wszystko piknie się nam pokaże
PS. Marku, wrzucaj śmiało do mnie na PW swoje zdjęcia, tak jak w tym temacie - jako załącznik, a ja będę odsyłał Ci link razem z kodem, który wystarczy tylko wkleić na forum
a ja tylko powiem, że ciarki przeszły mnie, kiedy czytałam ten do Miłej Pani...bo Marku, tydzień temu, nie już dziewięć dni temu, byłam świadkiem podobnej sceny z kotem i myszką.
Rozmawiałam o tym długo z moim mężem, opowiadałam później moim przyjaciołom. (nakreśliłam szkic miniaturki: ech mysie życie...)
Mam na zdjęciach - kilka klatek - część całego zajścia...
serdecznie Elżbieta
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2019-08-09, 23:04
Na szczęście mam "domową", niepolującą koteczkę. Choć, gdyby patrzę na nią, siedzącą na parapecie, jak obserwuje ptaki za oknem, nie mam wątpliwości, że chętnie by zapolowała. Czasem aż zrywa się do skoku, ale szyba skutecznie ją blokuje. Podobnie - pewnie z radością dopadłaby jakąś myszkę... W końcu jest drapieżnikiem. Instynktu nie da się uśpić.
A jednak, cieszę się, że nie znęca się nad mniejszymi od siebie. I że jedynymi ofiarami jej harców, zdecydowanie rzadszych, niż kiedyś, są szmaciane myszki, piłeczki i wszelkiego rodzaju sznureczki. Te ostatnie, w przypływie dobrego nastroju, przynosi mi czasem pod nogi, by się z nią nimi bawić
Zapada ten obraz w pamięci. I o ile się nie mylę - znalazł się w książkowej wersji "Listów hipotetycznych".
Ciebie zawsze dobrze czytać, Marku...