...gdzieś w okolicach marca odbędzie się wielki międzyforumowy z(a)jazd poetycki (ostateczny termin podamy w najbliższym czasie).
Głównym organizatorem są Ewa Kołodyńska (Obsesja Słowa) & Marek Ciućka (Poezja ART), przy współpracy z przedstawicielami innych for poetyckich (m.in. Oaza Szeptów, Post Scriptum, Poetycko...).
Z pierwszych doniesień (i zapowiedzi) wiadomo, że zbierze się cała śmietanka ze wsiech for, co więc - nie wypada takiej okazji pominąć. Na póki co, wiadomo też, że do zajścia dojdzie w artystycznej, jazzowej knajpce, gdzieś w pępku Lublina.
ZAPRASZAMY
Kresy nie są na końcu świata - dołącz do Nas - marzec 2008 - LUBLIN - zjazd poetycki
Ponieważ sam pomysł jest młody i dowiedziałam się o nim 2 dni temu, nie mogę jeszcze wiele powiedzieć na temat samego miejsca spotkania. Muszę najpierw porozmawiać z moim znajomym, który jest właścicielem klubu.
Restauracja – klub muzyczny, której nazwy na razie nie zdradzę, mieszcząca się w piwnicach pod staromiejską kamienicą, w samym sercu Starego Miasta w Lublinie , to miejsce spotkań bochemy kultury lokalnej z jammem.
Chodzi oczywiście o jam session, muzykę dobrą i dla każdego kto ma wrażliwe ucho.
Oczywiście sama organizacja zjazdu zależy od uczestników. Decyduje tutaj wola większości, ilość przybyłych gości i charakter imprezy. Ja ze swojej strony mam kilka propozycji na każdą okazję.
Jeżeli zbierzemy grupę ok 10 osób, możemy usiąść w małej sali i poświęcić się tylko sobie. Mamy do omówienie kilka spraw, ponieważ w międzyczasie Henryk Wolany (wodoryt) wystąpił z piękną inicjatywą wydawnictwa pisma literackiego. Nie chcę jednak wypowiadać się w jego imieniu, licząc, że jeżeli uzna za słuszne nam o tym publicznie napisać, to to zrobi.
Jednocześnie każde z takich spotkań jest zaczątkiem na kolejne, jakie będą planowane z roku 2008.
Jest w świecie poezji wirtualnej, kilka bardzo ważnych dla mnie osób, które chciałabym widzieć na tym spotkaniu i które o ile wiem mieszkają bardzo blisko Lublina, ale nie tylko. Zapraszam ludzi ze Śląska, Zachodu, Wschodu i Północy. Ba! Zapraszam też moich przyjaciół zza granicy ;-)
Chciałabym również, aby osoby których nie miałam do tej pory okazji poznać np. Tomka z Lublina, aby skontaktowały się ze mną i przystąpiły do współorganizacji imprezy.
Miejsce jakie wybrałam jest bardzo kameralne. Lokal posiada mała scenę i nagłośnienie. Mogę zorganizować część muzyczną, a jeśli pomysłodawcy wyrażą chęć, również dołączyć do tego poezję. Dla osób przyjezdnych mogę wyszukać tanie oferty noclegowe, a sama mogę się zabawić w przewodnika do lubelskim Starym Mieście. Ochotnicy nie pożałują.
Do osób, które twierdzą, że Lublin leży na końcu świata, apeluję o zapoznanie się z mapą Polski.
Np. Odległość pomiędzy Warszawa a Lublinem , to 160 Km, czyli max 2:30 h drogi pociągiem. Z Katowic ok 5 h.
Piszcie w tym temacie, chcę znać Wasze zdanie. Serdecznie zapraszam i zapewniam, że każde z takich spotkań, to głębokie przeżycie. Cieszę się również, że wiele for poetyckich, przejęło od Obsesji Słowa, zwyczaj podpisywania się swoim nazwiskiem i ujawniania twarzy. My w jakimś sensie też tworzymy historię poezji współczesnej. W jakim, zależy od tego, jak bardzo będziemy chcieli wyjść do świata.
Zapraszam Administratorów innych for poetyckich, użytkowników i każdego, kto chce nas poznać.
Poprzednie zjazdy są dowodem na to, jak wiele spraw niemożliwych staje się rzeczywistością.
Inicjatywa, podobnie ja poprzednie zjazdy, jest bardzo interesująca i zachęcająca. Sam nie miałem okazji wcześniej na nich bywać choćby ze względu na ograniczenia czasowe, ale czytałem i wiem, że organizacja i same spotkania warte są tego, żeby na nich się pojawić. Nie wiem, jak u mnie będzie wyglądał marzec. Ode mnie do Lublina jest mniej więcej 500 km, a mój wolny czas z reguły ogranicza się do wolnych niedziel. Więcej będę mógł coś powiedzieć na początku marca.
Słyszałem też o przedsięwzięciu Henryka i kibicuję mu z całych sił! Mam nadzieję, że nowe pismo literackie szybko znajdzie stałych czytelników i stanie się także moim wiernym towarzyszem oraz intrygującą podróżą po ścieżkach poezji.
Zwracam się ze prośbą do wszechobecnych o robienie fotków wszelakich o zjazdowych (po wsiem) prześlecie mi je, a ja zrobim ze tego pikną stronicę ku pamięci zabaw współczesnej bohemy poetyckiej...
...a kopię (jak zawsze) prześlę do archiwów biblioteki narodowej.
Rzecz podobna dotyczy waszych relacyji opisujących wydarzenia ze z(a)jazda kresowego.
To było trochę ponad rok temu. Wiał wiatr (jak w Kieleckim), ja czekałem na dworcowym peronie w Pszczynie, ‘siwucha’ mroziła się w lodówce...
Tak dla mnie zaczął się Pierwszy Z(a)jazd Śląski. Szczerze powiedziawszy, nie wiązałem wówczas z zimowymi z(a)jazdami wielkiej nadziei. Czymże one były względem wypasionych organizacyjnie spotkań letnich? Okazało się jednak, że pomysł zasiany przez Łukasza Gerę i Krzysztofa Famulickiego zakorzeni się na stałe w naszych artystycznych zwyczajach. Te jednodniowe, krótkie, wspólne wieczory okazały się przyciągać ludzi głodnych nie tyle gigantycznego show, co skromnej, intelektualnej wymiany zdań i doświadczeń. Nigdy nie zapomnę życzliwej rozmowy z Lidią Kowalczyk i Leszkiem Wlazło, chociażby dla tego warto było tam się znaleźć.
Z(a)jazdy w przeciwieństwie do zjazdów, przyciągają więcej osób starszych, doświadczonych, a przede wszystkim stanowią element łączący różne ‘szkoły poetyckie’ (tak niegdyś z Dariuszem Moczulskim określaliśmy fora).
W tym roku inicjatywa wyłoniła się podczas mojej rozmowy z Anią Korólczyk reprezentującą forum ‘Poetycko’. Zapytała o ‘Ekshibicjonizm Duszy’.
- Dlaczego Grudziądz? Czemu nie Lublin?
- A dlaczego nie? – Odpowiedziałem.
Niedaleko jak za kilka godzin, męczyłem już zaprzyjaźnioną Ewę Kołodyńską, znającą ciekawe zaułki tej stolicy kresowej kultury.
- Czy nie mogłabyś...?
- Mogłabym...
Przez kolejne dni napływały potwierdzenia zainteresowaniem ze stron reprezentantów różnych for poetyckich. ‘Poetycko’, ‘Obsesja Słowa’, ‘Poezja ART.’, ‘Plezantropia’, ‘Oaza Szeptu’, ‘Post Scriptum’, ‘Amarylis’, ‘Chatsureality’, ‘LSC’, jakaś grupa z Warszawy i inni. Włos stanął dęba, gdy zastanowiłem się nad reakcją łańcuchową, do jakiej po części doprowadziłem.
Burza była do przewidzenia. Opanowanie imprezy o tak szerokich ramionach i tylu ich sękach, ile jest imion w kalendarzu, to nie lada wyzwanie. Najtrudniejszym okazało się ustalenie daty, która odpowiadała by wszystkim elementom układanki – udało się. Impreza odbędzie się 8go marca 2008. Nazwy lokalu, ze względu na trwające negocjacje jeszcze nie mogę ujawnić, ale będziemy z Ewą na bieżąco informować o postępach (w tym celu zalecamy obserwację komunikatów na naszych forach).
I teraz odpowiem na zasadnicze pytanie: ‘kto może, wręcz powinien się tam pojawić?’
Każdy, kto kocha poezję. Każdy, kto czuje zapachy ciszy, widzi kolory powietrza i słyszy opowieści deptanego przez tłumy bruku. Każdy, kto potrafi za pomocą słowa szkicować, malować, albo i nawet grać melodie, jeśli nie całe opery. Każdy kto czuje się indywidualnością, ale również każdy, kto zrozumiał, że poezję się nie tylko pisze i czyta, ale poezją można być.
...z przyczyn osobistych muszę zrezygnować z obecności na z(a)jezdzie w Lublinie - wszystkich z tego powodu bardzo przepraszam - czasem tak w życiu bywa.