Wysłany: 2009-06-27, 11:44 Z Cyklu "Listy hipotetyczne"
List hipotetyczny (do księdza Adama) .
Drogi księże Adamie !
Nawet nie wiem, bo nie widzieliśmy się od tamtego dnia, kiedy to z duszą na ramieniu wręczałem swój mały tomik z wierszami ,czy spodobały się te moje teksty spod znaku „Zapisków klasztornych”. Dopiero dzisiaj, ale to „widzenie się” dosyć jednostronne – ksiądz za ambonką – ja w tłumie tych, co to w Bożego Ciała uroczystość mszy na ryneczku miasteczka P. słuchaliśmy. Także i tym razem z wielkim zainteresowaniem wysłuchałem homilii, ba, cieszyłem się, że to właśnie Ksiądz powie Słowo Boże dla nas zgromadzonych. Kazania Księdza słuchane w tym miniaturowym kościółku św. Ducha fascynowały umiejętnością budowania napięcia, prostotą przekazu, świetną polszczyzną – co rzadkie na ambonach – i, co jeszcze rzadsze, brakiem zarówno tonu mentorskiego jak i pouczającego –zarazem pełne swoistej treści, nauczające. Akurat dla mnie ta cecha „kazań” jedną z ważniejszych – wszak Chrystus nie mówił : idźcie i pouczajcie, ale „idzie i nauczajcie narody”.
Tak więc nawet te trudy stania, jakby nagrodzone Księdza Słowem. Jakże miłym gestem dla nas skrócenie o część środkową planowanej na trzy homilii z powodu padającego deszczu – owszem nie były to obfite opady, ale przecież panie już w wiosennych kreacjach, sporo dzieci. Nie wszyscy z parasolami …
Nie będę się tutaj silił na jakąś egzegezę wypowiedzi Księdza. Bardzo ciekawej, o nowatorskim spojrzeniu na problem dzisiejszego Święta … przyznam nie wszystko do mnie docierało i to nie z powodu złego nagłośnienia Rynku Miasteczka P. Otóż, księże Adamie było tak: obok stała zupełnie mi obca kobieta – zresztą, przecież wszyscy obcy tam. Ja tylko w gościach u mojej Mamy.
Więc zgrabna , ze śliczną „na krótko” fryzurką – włosy jasne. Z ciekawą twarzą. Wysoka, gustownie ubrana. Na palcach szczupłych dłoni żadnych ozdób, obrączki … więc poglądałem w jej stronę dość często zaniedbując słuchanie przypatrywałem się profilowi , rysunkowi ust. Nie mogłem doczekać się słów „pokój z wami” – by w stosownym czasie ukłonić się właśnie Jej – adorowanej w myślach – uśmiechnąć …
Nie spojrzała w moją stronę. Zajęta obcowaniem z częściami Mszy nie zwracała uwagi na to, co wokół. Modliła się, śpiewała (ładnym głosem), a kiedy większość (w tym i ja) udawała klękanie w czasie Podniesienia – Ona – na dwóch kolanach na płytach tamtego chodnika … Piękność w pięknym geście . Potem odeszła wąską uliczką Miasteczka. Tą, którą dawnymi czasy do Łazienek, nad jezioro chadzałem. Tak więc teraz w myślach Modląca się i zapamiętanych zdań kilka homiliowych.
Wszystkiego za mało. Oprócz poczucia wstydu.
Ale proszę nie poczytywać tych słów jako spowiedzi pisanej – niestosowność moja raczej w myśleniu, że oto „na obraz i podobieństwo” – więc jakże On pięknym być musi !
Pozdrowienie moje, dzisiejszo-nocne posyłam! Bo już prawie północna godzina tego dnia dzisiejszego świętem naznaczonego.
Marek
Powiem po prostu, że Twoje listy (do kogokolwiek, by nie były kierowane) uwielbiam. Lekkość pisania, zwyczajność podjętych tematów, a jednocześnie dostrzeganie kolorków życia, tego o czym nie zawsze się mówi, częściej raczej przemilcza. To i jeszcze charakterystyczne ciepło języka.
Z ukontentowaniem się kłaniam sobotnio.
dziekuj Lucynko ! to miłe co piszesz !
czeka na mnie od wczorajszego wieczoru jakas taka niby recenzja - byłem na przedstawieniu pt. "Królowa" w wykonaniu Teatru Kreatur - chyba jest tak, że czekają na coś ode mnie ... a ja tu bez pomysłu ...
(sztuka na podstawie powieści Donalda Barthelme,a pt. "Król" - to taka opowieść o wojnie, władzy - jej "paskudności" - nie wiem jak to uszczknąć)
Listy specyficzne, z piękną narracją. Czytając mam wrażenie, że siedzisz w tym swoim zdobycznym fotelu i opowiadasz... Zapomina się, że list do kogoś innego - to tez atut niewątpliwy - docierasz bezpośrednio. Podoba mi się jeszcze warstwa dygresyjna.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Wysłany: 2009-06-29, 17:09 Re: Z Cyklu "Listy hipotetyczne"
Marku, trochę inny ten list mi się wydał niż zwykle, szczególnie na początku ... Jakbyś zrezygnował ze swojego stylu ... Takie miałam wrażenie. Może to adresat spowodował, jakby to określić? uduchowiony.
Widzę wyraźną granicę między pierwszą częścią listu i drugą.
Zastosowałeś bardzo dobry "zabieg" - nawet, jeżeli nieświadomie w co wątpię - dzieląc myśli na duchowe i cielesne przy okazji święta Bożego Ciała.
Pozaplatałeś całość misternie i do przemyślenia.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Więc zgrabna , ze śliczną „na krótko” fryzurką – włosy jasne. Z ciekawą twarzą. Wysoka, gustownie ubrana. Na palcach szczupłych dłoni żadnych ozdób, obrączki … więc poglądałem w jej stronę dość często zaniedbując słuchanie przypatrywałem się profilowi , rysunkowi ust. Nie mogłem doczekać się słów „pokój z wami” – by w stosownym czasie ukłonić się właśnie Jej – adorowanej w myślach – uśmiechnąć …
Nie spojrzała w moją stronę. Zajęta obcowaniem z częściami Mszy nie zwracała uwagi na to, co wokół. Modliła się, śpiewała (ładnym głosem), a kiedy większość (w tym i ja) udawała klękanie w czasie Podniesienia – Ona – na dwóch kolanach na płytach tamtego chodnika … Piękność w pięknym geście . Potem odeszła wąską uliczką Miasteczka. Tą, którą dawnymi czasy do Łazienek, nad jezioro chadzałem. Tak więc teraz w myślach Modląca się i zapamiętanych zdań kilka homiliowych.
Wszystkiego za mało. Oprócz poczucia wstydu.
Ale proszę nie poczytywać tych słów jako spowiedzi pisanej – niestosowność moja raczej w myśleniu, że oto „na obraz i podobieństwo” – więc jakże On pięknym być musi !
Aż się Indiance rozanieliło w zachwycie ... nad słowem ... nad pięknem ...