Wysłany: 2008-05-11, 21:58 jak się oswaja mustangi
Obiecałam Li mustangi... Znalazłam w końcu kilka zdjęć. Robiłam je kilka lat temu, gdy jeszcze nie miałam aparatu cyfrowego. Są przeskanowane, więc ich jakość nie jest tak dobra, jak przy zdjęciach z dysku.
Zdjęcia robiłam w czasie oswajania jednego z mustangów z większego stada. Trwało to calutki dzień. Koń w ogóle był już trochę przyzwyczajony do obecności ludzi, jednak nie był ujeżdżony. Początkowo nawet nie pozwolił do siebie podejść, natychmiast wierzgał, rżał, stawał dęba, uciekał w najdalszy koniec specjalnie przygotowanego placu. Nie pomagały ani krzyki, ani strzelanie w piach batem, żadne straszenie.
Stopniowo jednak, najpierw dwóch mężczyzn, a później już tylko jeden, starali się wkraść w łaski wybranego ze stada brązowego mustanga.
Pod koniec dnia udało im się nałożyć na niego prowizoryczne cugle.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Pod koniec dnia udało im się nałożyć na niego prowizoryczne cugle.
po co !?
Marku, też nie wiem po co, ale głównie chodzi o to, że oswajając dzikie mustangi można je w pewnym sensie uratować. Zresztą na pokazie, na którym byłam chodziło o to, by zainteresować ludzi losem mustangów, możliwością adopcji.
Wiem, że to dziwnie brzmi, ale chodzi o to, że wtedy można je trzymać w parkach, oswojone wykorzystywać do przejażdżek. W naturze podobno ginie ich wiele, nie mają też za dużo miejsc, gdzie ludzie pozwoliliby im na życie samopas, dlatego oswojone mają większą szansę przeżycia.
Można je też adoptować całymi stadami, jeśli tylko ma się ziemię, na której mogą swobodnie żyć. Kongres USA uważa dzikie mustangi za symbol wolności na Zachodzie.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Piękny konik...tzn.mustang
Dziękuję Elżuniu za te zdjęcia
Li, proszę bardzo. Prawda, że ładny? Okazało się, albo muszę jeszcze przeszukać moje zbiory, że nie mam żadnego jego zdjęcia bez barierek. Ale trochę czarów-marów i może wyprodukuję mustanga w całości
Pokaz oswajania był bardzo, bardzo ciekawy. Wydaje mi się, że ten mustang w ogóle nie cierpiał, mimo początkowego strachu, ucieczek. Później, mimo że nadal stawał dęba i wierzgał - absolutnie nie był pętany, czy bity - to powoli z ciekawości zaczął "dialog" z "oswajaczem".
Nie wiem, czy znasz film The Horse Wisperer?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaklinacz_koni
Jeśli nie, to polecam.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
El, może, może.
Właśnie po to organizuje się pokazy, żeby ludzie wiedzieli o programie adopcji dzikich koni, albo żeby kupowali - o ile pamiętam, to nie są drogie, bo to wspólne, dzikie dobro - już oswojone mustangi, jakimi mogą się zajmować na swoich ranczach.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
El, nie wiem, czy dotuje, być może, musiałabam poczytać , Piszę tu o programie adopcji, lub kupowaniu mustangów za nieduże pieniądze.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dołączył: 06 Cze 2008 Posty: 301 Skąd: Kingston, Ontario KANADA
Wysłany: 2008-07-01, 17:33
el napisał/a:
Szkoda, że dzikie nie może takie pozostać.
A mnie nasuwa sie pytanie:
Czy oswojony mustang nie jest juz tylko koniem?
Wiem, z punktu widzenia zoologa, albo zootechnika, to jest mustang, ale cos juz z nim nie tak.
A mnie nasuwa sie pytanie:
Czy oswojony mustang nie jest juz tylko koniem?
Wiem, z punktu widzenia zoologa, albo zootechnika, to jest mustang, ale cos juz z nim nie tak.
mustang był/jest koniem przed oswojeniem.
Coś z nim nie tak? Może, ponieważ jest to wtedy mustang z "doświadczeniem".
Oczywiście, że nie jest już wolnym mustangiem. Ale, ile robimy różnych rzeczy, które z założenia miały inne przeznaczenie? To tak na marginesie.
Mnie akurat spodobała się - i nadal podoba - idea ratowania mustangów, ratowania w sensie opieki nad nimi, dawania bezpiecznego miejsca do mustangowego życia. Gdy żyją w stadach na dziko, podobno dużo więcej ich ginie niż w "niewoli". Z tego, co wiem, te oswojone są i tak dzikie, zostają im cechy prawdziwe. Poza tym ilość mustangów w "niewoli" jest bardzo znikoma.
słonecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Właśnie... Coś już nie tak. Byłam kiedyś w pewnej lesniczówce. Na podwórku rządził (dosłownie ) spory dzik. Niby dzik, ale juz było z nim coś nie tak.
Pozdrawiam
El, ponieważ dzik, jak sama nazwa wskazuje, powinien zostać, no tym ...
dzikiem
słonecznie E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E