Posłuchaj:
Los sobie ze mnie zakpił tak okrutnie.
Znacznie bardziej gorzko niż ty.
Myślałeś, że zadasz cios,
i połamana już zawszę będę się czołgać.
Nie schlebiaj sobie,
to moja samoświadomość go wymierzyła.
A najzabawniejsze w tym wszystkim,
zawsze chciałam tępić złych,
i ratować pokrzywdzonych z łapsk drapieżców.
Nigdy nie zamierzałam mieć litości dla socjopatów
czy też psychopatów,
a tym bardziej zrozumienia.
Bycie jednym z nich wydawało się największym plugastwem, czymś tak bardzo nieludzkim.
Bieda niszczy
najbardziej
ale nie materialna
tylko ta emocjonalna.
Gdy budząc się z przydługiego snu o nadziei
orientujesz się, że
otacza cię banda głupków, zapatrzonych w siebie manekinów,
brak pustce i rozpaczy
wreszcie sprzeda twoje ideały.
Może na swoje nieszczęście dożyjesz tego piekła,
zamiast miłości zapragniesz już tylko strachu i posłuszeństwa
tak słodko dozgonnego.
Niczym mnie więcej nie przerazisz
bo to ja przeraziłam siebie.
Ale zdziwisz się, dlaczego
Zbyt dobrze w końcu cię rozumiem.
Wolałabym nie dożyć tej chwili
I do tego stopnia nie pożegnać się ze słońcem.
Nikt i nic nie zada mi większego bólu
niż świadomość, że
gdybym teraz była na twoim miejscu
zrobiłabym dokładnie to samo,
byleby tylko ją zatrzymać przy sobie.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
to już przesada grafomanii ja wiem , ze nie mozna sie opanować ale trochę litosci dla czytelnika by się przydało
by nie być gołosłownym podaję regułkę za wikipedią:
Grafomania (z greckiego: „gráphein” – rysować, pisać i „mania” – szaleństwo), patologiczny przymus pisania utworów literackich
Panie „poeto”, na próżno szukać większej grafomanii niż twoje liczne "wyczyny" komentatorskie.
Moim skromnym zdaniem, ale wcale nie uważam się za autorytet, korzystam jedynie z wolności słowa i opinii: Proza pochodzi od prawdziwej miłości, a poezja... od pieprzenia
A teraz muszę wreszcie porozmawiać ze skonfliktowanymi częściami swojej osobowości.
Podoba mi się. Moja Ego, jaki ty ładny wierszyk napisałaś, taki dramatyczny. Im bardziej jest gorzki, tym dla mnie staje się słodszy, Słoneczko.
Ale co do piosenki… Masz tu inną
Podoba mi się. Moja Ego, jaki ty ładny wierszyk napisałaś, taki dramatyczny. Im bardziej jest gorzki, tym dla mnie staje się słodszy, Słoneczko.
Ale co do piosenki… Masz tu inną
Im bardziej gorzko mi jest, tym tobie bardziej słodko? Więc zrobię ci na złość, nie będzie już gorzko, tylko... postaram się wykrzesać coś optymistycznego.
Chyba jednak szukam tego światła nawet w mroku, bo tak sobie pomyślałam, Alter-ego - mój ty ciemniejszy składniku osobowości, że jeszcze bardziej straszne niż sytuacja przedstawiona w wierszu która jest jedynie świadomością, byłoby naprawdę mieć sposobność i z niej skorzystać.
Może dlatego, że jestem wybredna i mam bardzo wysokie standardy, to nikt nie łapie się jako obiekt "godny" oddziaływania mojego mroku, tu ktoś mi nie odpowiada, bo ma za płytką osobowość, tam bo jest mało dobry i zbyt fałszywy, za mało inteligentny itd. żeby zainteresować mnie do tego stopnia, żebym chciała tę osobę jakoś sobie zawłaszczyć, podporządkować i gnębić.
Bo gdyby ktoś "spełniający kryteria" mi się trafił i miałabym przewagę i możliwość czynić zło, to jeszcze większym bólem i większą zadaną mi raną od przewrotnego losu, byłoby patrzeć, jak się ulega tej swojej ciemnej stronie, znacznie większym niż świadomość jej posiadania jako potencjału zaledwie
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
rozumiem zadufanie w sobie, ale nie rozumiem braku nawet minimum samokrytyki. i....to jest tragiczne
oozdrawiam
Kamilu, nikt cię nie zmusza siłą do czytania mojej twórczości.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Im bardziej gorzko mi jest, tym tobie bardziej słodko? Więc zrobię ci na złość, nie będzie już gorzko, tylko... postaram się wykrzesać coś optymistycznego.
Chyba jednak szukam tego światła nawet w mroku, bo tak sobie pomyślałam, Alter-ego - mój ty ciemniejszy składniku osobowości, że jeszcze bardziej straszne niż sytuacja przedstawiona w wierszu która jest jedynie świadomością, byłoby naprawdę mieć sposobność i z niej skorzystać.
Może dlatego, że jestem wybredna i mam bardzo wysokie standardy, to nikt nie łapie się jako obiekt "godny" oddziaływania mojego mroku, tu ktoś mi nie odpowiada, bo ma za płytką osobowość, tam bo jest mało dobry i zbyt fałszywy, za mało inteligentny itd. żeby zainteresować mnie do tego stopnia, żebym chciała tę osobę jakoś sobie zawłaszczyć, podporządkować i gnębić.
Bo gdyby ktoś "spełniający kryteria" mi się trafił i miałabym przewagę i możliwość czynić zło, to jeszcze większym bólem i większą zadaną mi raną od przewrotnego losu, byłoby patrzeć, jak się ulega tej swojej ciemnej stronie, znacznie większym niż świadomość jej posiadania jako potencjału zaledwie
Podoba mi się twój optymizm, a raczej rozpacz obłudnie wołająca o optymizm, urocza naprawdę, jak i ty sama.
A jesteś pewna Ego, że nikt nie spełnia tych twoich wygórowanych kryteriów jako obiekt idealny do dręczenia?
Tak wedle mojego skromnego i nic nieznaczącego osądu, to musiałby być ktoś bardzo podobny do ciebie, może np. taka twoja alter-wersja?
Naciesz się więc prawdą, którą podobno najbardziej cenisz jako wartość: Lubisz ciągle podkreślać czyjąś nieważność, straszyć, że opuścisz, ale nie jesteś do tego zdolna.
Mogę powiedzieć "szach mat", Słoneczko? Czy wyjdę wtedy na zbyt zarozumiałego?
No to ustalmy, że nie powiedziałem
Kamilu, nikt cię nie zmusza siłą do czytania mojej twórczości.
przede wszystkim to nie twórczość - to kicz w najgorszym wydaniu i musisz to zrozumieć
PoparzonaKawą napisał/a:
nikt cię nie zmusza siłą do czytania
doświadczony, staram się omijać (ja!!!!) twoje wypociny, ale trudno chodzić po drogach publicznych nie korzystając z wytyczonych chodników. tak robię i ja i inni mniej doswiadczeni czytelnicy. przecież idącego chodnikiem w dobrej wierze, nie przestrzegasz, : uwaga same dziury (kicz i grafomania)
czy już dotarło do ciebie? chyba nie, bo znów piszesz sama do siebie, sama siebie komentujesz....to jest chore!!!!
przede wszystkim to nie twórczość - to kicz w najgorszym wydaniu i musisz to zrozumieć
Nie, ja nic nie muszę.
Masz wyraźny problem Kamilu, ale to twój problem wyłącznie.
Kreowanie dialogów, budowanie fikcyjnych postaci w ten sposób bardzo skutecznie rozwija warsztat, jest wyzwaniem. Moim wyraźnie zdeklarowanym performance nikogo nie oszukuję, więc nie mam się za co wstydzić.
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.
Moim skromnym zdaniem, ale wcale nie uważam się za autorytet, korzystam jedynie z wolności słowa i opinii: Proza pochodzi od prawdziwej miłości, a poezja... od pieprzenia
Lubię używać skrótów myślowych.
Ne chodziło mi o poezję jako całość. Chodziło mi o twoją "poezję", Kamilu, która jest podobna do twoich "komentarzy".
I najważniejsze: nie uważam cię za kogoś, kto mógłby być dla mnie autorytetem.
Jeśli chcesz jawić się nieco bardziej przekonywująco, używaj kropek i dużych liter, jak już coś piszesz.
No to chyba by było na tyle.
jaga napisał/a:
każdy pisze jak umie, a jak nie umie to czyta
ja czytam i zawsze znajduję cos dla siebie
Miło, że poczytałaś, po to właśnie piszę - by inni czytali i coś dla siebie znaleźli:)
Cytat:
A jesteś pewna Ego, że nikt nie spełnia tych twoich wygórowanych kryteriów jako obiekt idealny do dręczenia?
Tak wedle mojego skromnego i nic nieznaczącego osądu, to musiałby być ktoś bardzo podobny do ciebie, może np. taka twoja alter-wersja?
Naciesz się więc prawdą, którą podobno najbardziej cenisz jako wartość: Lubisz ciągle podkreślać czyjąś nieważność, straszyć, że opuścisz, ale nie jesteś do tego zdolna.
Mogę powiedzieć "szach mat", Słoneczko? Czy wyjdę wtedy na zbyt zarozumiałego?
No to ustalmy, że nie powiedziałem
Wykreowałam sobie koszmarną postać. Jakbym miała odpowiedzieć tej postaci na miejscu tej także wykreowanej bohaterki, to powiedziałabym coś takiego:
"Ty to wiesz jak komuś wmówić, że osoba absolutnie dla niej najgorsza jest najlepsza. I ty potrafisz to tak sprzedać, że głowa mała. Może idź do biznesu jakiegoś, to nawet coś co szkodzi np. arszenik/kwas solny czysty. nie wiem, albo coś w tym stylu sprzedasz każdemu jako cud miód specyfik wymarzony i najlepszy, normlanie zostaniesz takim naszym Elonem Muskiem. A, ty już jesteś w biznesie?. No dobra, to nie mam więcej rad dla ciebie. Jest git. "
Hahaha, śmieję się z tych swoich artystycznych odchyłów, są szalone, ale bardzo je lubię. Nie muszę być jak inni, mogę być twórczo szalona totalnie, o ile używam tego tylko w celach artystycznych
_________________ Kiedyś, spotykając kogoś, zastanawiałam się, czy dana osoba mnie lubi, a teraz w tej samej sytuacji, zastanawiam się, czy to ja lubię tę osobę.