Mój piesek Dżońcio – oto go macie –
To mój największy w świecie przyjaciel.
Codziennie w kącie kanapy siadam
I z moim Dżońciem gadam i gadam.
Gadam i gadam, a Dżońcio milczy,
Lecz mnie rozumie piesek najmilszy.
Dziś mówię: "Dżońciu! Pomówmy o tem,
Żebyś od jutra był naszym kotem.
Będziesz pił mleko i łapał myszy..."
Dżońcio udaje, że mnie nie słyszy.
"Albo zrobimy z ciebie niedźwiedzia
I będziesz w klatce żelaznej siedział!
Nie będzie szynki, schabu tłustego..."
Dżońcio udaje głuchoniemego.
"Albo zostaniesz... koniem, powiedzmy...
Chcesz owsa?..." (Dżońcio jest nieobecny).
"Jeśli nic nie chcesz, to wiesz, co zrobię?
Sklep z kiełbaskami otworzę sobie.
(Dżońcio już uszy nastawił sztorcem,
Słucha)... a z ciebie zrobię dozorcę,
Żeby nie skradli kiełbas złodzieje!"
Dżońcio się łasi, Dżońcio się śmieje!
[Julian Tuwim, "Dżońcio"]
A na koniec jeszcze dodam,
Że mi Dżoncia bardzo szkoda,
Choć to była stara psina,
wpadł pod trachtór i go ni ma
Już polubiłam Dżońcia z wiersza i zasmucił mnie jego śmiertelny wypadek. Doprawdy Psie życie. Mało co brakowało, a byłby dozorcą w sklepie z kiełbaskami.