Wysłany: 2024-07-28, 22:43 Władimir Wysocki - Pieśń o nowych czasach
Przekład dokonany z dokładnie odwzorowanym układem akcentów, a szczególnie akcentu proparoksytonicznego, który występuje w oryginale - w wersach pierwszych i trzecich wszystkich zwrotek.
Pieśń o nowych czasach
Niczym na alarm dzwon, w nocną ciszę się wdarł ciężkich kroków stuk,
A to znaczy - i nam wkrótce przyjdzie się żegnać bez słów.
Przedzierają się konie przez chaszcze, wertepy wśród gęstych mgieł,
Dokąd na swoich grzbietach poniosą żołnierzy, kto wie?
Nasze czasy są inne, lecz bieg nasz za szczęściem niezmiennie trwa,
Chcemy dopaść je, złapać, lecz ono na nosie nam gra.
Szkoda, że w tej pogoni tracimy tych wszystkich, co bliscy nam,
Nie widzimy, że druhów prawdziwych wokoło nas brak.
Jeszcze długo będziemy skry ognisk na łąkach za pożar brać,
Jeszcze długo skrzypienie obuwia złowieszczym się zda,
A w zabawach dziecięcych i grach echa wojny ożyją znów,
Ludzi dzielić będziemy według tego, kto swój, a kto wróg.
A gdy wszystko ucichnie, wygaśnie do cna i wypłacze się,
Kiedy konie zmęczone galopem wstrzymają już bieg,
Kiedy nasze dziewczęta zamienią szynele na sukien biel —
Tego zła nie wybaczy, nie zapomni nigdy nikt z nas!
1966 r.
Песня о новом времени
Как призывный набат, прозвучали в ночи тяжело шаги —
Значит скоро и нам уходить и прощаться без слов.
По нехоженым тропам протопали лошади, лошади,
Неизвестно к какому концу унося седоков.
Наше время иное, лихое, но счастье, как встарь, ищи!
И в погоню летим мы за ним, убегающим, вслед.
Только вот в этой скачке теряем мы лучших товарищей,
На скаку не заметив, что рядом товарищей нет.
И ещё будем долго огни принимать за пожары мы,
Будет долго зловещим казаться нам скрип сапогов,
О войне будут детские игры с названьями старыми,
И людей будем долго делить на своих и врагов.
А когда отгрохочет, когда отгорит и отплачется,
И когда наши кони устанут под нами скакать,
И когда наши девушки сменят шинели на платьица, —
Не забыть бы тогда, не простить бы и не потерять!..
Przekład dokonany z dokładnie odwzorowanym układem akcentów, a szczególnie akcentu proparoksytonicznego, który występuje w oryginale - w wersach pierwszych i trzecich wszystkich zwrotek.
No to teraz rozumiem, dlaczego pytałaś mnie o śpiewanie i przyznaję, że ten, kto chciałby zaśpiewać mój tekst, musiałby naoszukiwać. Teraz widzę, że rytm w moim tekście jest inny niż u Wysockiego, a w dodatku co chwila inny... Ty to zrobiłaś znacznie lepiej.
Trochę się złamałaś na początku zwrotki trzeciej: pierwszy wers ma tam 14 sylab zamiast zwykłych 17. W dodatku w rosyjskim tekście ten pierwszy wers również skróciłaś. Wypadło 3-sylabowe słowo:
Cytat:
И ещё будем долго огней принимать за пожары мы
A znów wers czwarty tej zwrotki ma 16 sylab zamiast 15. A ostatni wers czwartej zwrotki wymusza niepolski akcent na ,,za-'' w ,,zapomni''...
Ale się czepiam! Proszę, nie odpłacaj pięknym za nadobne, bo już wiem, że spis nierytmiczności w moim przekładzie byłby taki długi, że nie dałby się przeczytać bez spożycia kilku posiłków i odbycia drzemki.
Ale rymy to mnie chyba wyszły lepiej, nie? Z wyjątkiem pierwszego i trzeciego wersu czwartej zwrotki, gdzie pojawi się rym żeński, zmuszając potencjalnego śpiewaka do kolejnej ekwilibrystyki...
Uśmiecham się od ucha do ucha z radości, że mi się przytrafiłeś.
Dzięki za wszystkie spostrzeżenia. Nakombinowałam się przy tym tekście jak te konie, co przedzierały się przez chaszcze, a i tak parę rzeczy mi umknęło.
Co do 3. zwrotki:
- nie wiem, jakim sposobem, ale pominęłam słowo принимать i wyszło jak wyszło. Przeoczenie zaraz naprawię, w przekładzie też.
- nad 4. wersem (aby go skrócić) jeszcze pomyślę, bo chwilowo nic mi do głowy nie przychodzi.
Jeśli chodzi o Twój przekład, to sam widzisz, co szwankuje, więc nie ma potrzeby niczego wyliczać.
Jeśli chodzi o Twój przekład, to sam widzisz, co szwankuje
Wziąłem się do pracy i trochę odszwankowałem. To tylko poprawka, więc chyba nie warte osobnego wątku:
Kod:
Niby dzwonem na trwogę w oddali rozebrzmiał czyjś ciężki krok,
więc i nam pora w drogę. Nie żegnaj, bo łamie się głos.
Szlakiem nieprzedeptanym pod wiatr biegły konie w tą noc i mrok,
ciemnych jeźdźców unosząc na dolę niepewną i los.
Nasze czasy są marne, lecz szczęścia szukamy jak ci sprzed lat,
jak za cieniem nadziei gonimy wśród pól, dróg i kniej.
Ale patrz! W tej pogoni co lepszych przyjaciół odbiera świat!
W cwale nie dostrzegamy, że jest ich u boku wciąż mniej. . .
Jeszcze długo będziemy blask ognisk po wsiach za pożary brać,
długo będzie złowieszczym wydawał się nam tupot nóg.
Jeszcze dzieci nam będą jak dawniej w żołnierzy na wojnie grać
i bez końca będziemy oceniać: ten swój, a ten wróg.
A gdy już się wypali, wypłacze i wojny się złamie miecz,
kiedy konie zmęczone pod nami nie pójdą już w cwał,
gdy dziewczyny założą sukienki, szynele zaś pójdą precz,
nie zapomnieć nam wiatru, co wczoraj tak w oczy nam wiał!
Nie wiem, jak to się stało, że wczoraj nie zauważyłam Twojego wpisu z poprawionym tekstem.
Jest ok. Podoba mi się. I ta ostatnia zwrotka nie odstaje od pozostałych.