POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Dobrze jest znać języki, nie tylko obce
Dobrze jest znać języki, nie tylko obce
Autor Wiadomość
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2085
Wysłany: Dzisiaj 9:48   Dobrze jest znać języki, nie tylko obce

(fragment z czegoś nowo pisanego)
(...)
W połowie lat dziewięćdziesiątych znajomość języka angielskiego nie była jeszcze dość powszechna, nawet wśród młodszych mieszkańców naszej ojczyzny…

Szedłem z nastoletnią córką po promenadzie plaży nad jeziorem. Naprzeciwko stukała klapkami o chodnik wyrośnięta dziewczyna w bluzce z angielskim napisem na piersi. Córka rozszerzyła oczy i ledwie stłumiła śmiech. Kiedy pannica nas minęła, moja pierworodna odwróciła się za nią i już nie wytrzymała – zasłoniła usta dłonią, ale jednak tak głośno się zaśmiała, aż parsknęła.

Też się odwróciłem – dziewczyna na plecach miała inny napis. Nic mi nie mówił, podobnie jak ten z przodu. W dawno minionych latach szkolnych uczyłem się języka „bratniego narodu ze wschodu” oraz liznąłem drugiego obcego języka, którym posługiwano się za Odrą. Mowy, który był w powszechnym użyciu w byłym imperium brytyjskim, nie było dane mi poznać.

– Z czego się śmiejesz?

– Tato, wiesz, co ma napisane?

– A skąd mam wiedzieć? No co?

Córeczka odpowiedziała między jednym a drugim paroksyzmem śmiechu:

– Z przodu ma „Jestem…” no wiesz, w ich języku. W popularnym słowniku pewnie nie ma tego słowa, podobnie jak w polskim, chociaż wszyscy używają. Uderz się w palec, to będziesz wiedział, o które chodzi.

– No ładnie…” – teraz i ja się roześmiałam. – A z tyłu?

– O, jednak wiesz? – Nie mogła powstrzymać śmiechu. – Tam ma napis „Bierz mnie od tyłu”.

O wciórności! Nieznajomość języka jednak czasem szkodzi!

Zaśmiałem się jeszcze raz i przypomniałem swoje niedawne zdarzenie:

– Wiesz, czasem i u nas, gdy mówisz po polsku, trzeba wiedzieć gdzie i co. Inaczej można się wkopać. Gdy w Sulechowie zdobyliśmy mistrza Polski w piłce siatkowej nauczycieli(1), to dyrektor męskiego więzienia w Grudziądzu zaprosił nas na turniej. Organizował go u siebie, w środku zakładu. Drużyna klawiszy, dwie drużyny z więźniów, no i my. Przygotowywał się do ich międzywięziennych rozgrywek. Im zależy na takich zawodach, bo z tego też naczalstwo jest rozliczane.

Chwilę pomilczałem, przypominając sobie scenkę sprzed roku.

– Wyobraź sobie – podjąłem ponownie – wysoki budynek więzienny w formie czworoboku, gdzieś z cztery piętra z celami i zakratowanymi okienkami wychodzącymi na duży plac, znajdujący się pośrodku. Plac z boiskiem do gry, ogrodzone dodatkowo podwójnym rzędem bardzo wysokiej siatki. Samo granie tam już wywołuje dziwne uczucie.

Moją nieodrodną „krew z krwi” niełatwo było wstrząsnąć. Wzruszyła ramionami:

– Więzienie. To czego się wewnątrz spodziewałeś, tato? Ale co z tym mówieniem po polsku?

– Rozpoczęliśmy pierwszy mecz. We wszystkich oknach cel więźniowie i zaczynają dopingować, gdyż graliśmy pierwszy mecz z pierwszą drużyną ich kumpli. Nawet przyznaję, dobrze grali. Każdy ich zdobyty punkt to wrzaski w oknach, walenie miskami w kraty…

– Tato, do mety, do mety. – Córka się zaśmiała i ponagliła mnie ręką. – Znowu zaczniesz nawijać przez dobre pół godziny, nim dojdziemy do sedna.

– Przecież dobiegam. No dobra. – Uśmiechnąłem się. Sam siebie znałem, że potrafię mówić krótko i konkretnie, ale jeśli czas nikogo nie gonił, zaczynał się u mnie dłuższy słowotok. – Ktoś u nas obronił piłkę, ta poleciała wysoko, za boisko. Kolega jednak zdążył, dobiegł, a ja byłem przy siatce po przekątnej, z dwanaście metrów. Wrzeszczę do niego „ciąągnij!”, aby mi ją tyłem wystawił jak najbliżej siatki. Tak, jak normalnie na meczu. W tym momencie to dopiero wrzask we wszystkich celach! Walenie michami, przeciągłe gwizdy, normalnie obłęd. Przebiłem tę piłkę, zdobyliśmy punkt, a kakofonia w oknach nie ustaje. Patrzymy po sobie nie wiedząc, o co chodzi. Przecież ich drużyna straciła punkt, nie hałasowali wtedy. – Pokręciłem głową i uśmiechnąłem się na wspomnienie tamtej scenki. – Podchodzi do nas jeden z ich wychowawców więziennych i mówi „nie wołajcie „ciągnij!”. U nich to znaczy, jak jeden drugiemu każe, temu z niskiej ich hierarchii… – zająknąłem się. Rozmawiałem przecież z córką, wyrosła już pannicą, ale… – No wiesz. Ty też kazałaś się domyślać angielskiego słowa na koszulce.

– Dobra, tato. – Znowu głośno się roześmiała. – Domyśliłam się. W każdym, środowisku trzeba uważać na słowa. Idziemy popływać?

– Jeszcze się pytasz? Najwyższy czas. Pół godzinki czy dłużej?

- Zobaczymy.
---------------------------
1/ W latach 90. XX wieku w corocznych Mistrzostwach Polski Nauczycieli, rozgrywanych na początku maja w Sulechowie, nasza grudziądzka drużyna zdobyła dwukrotnie mistrzostwo i raz wicemistrzostwo
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Dobrze jest znać języki, nie tylko obce


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo