Vilan z Alandu
Wiek: 52 Dołączył: 30 Kwi 2026 Posty: 37 Skąd: Kraków
Wysłany: Wczoraj 21:28 wstęp...bron...
zanosiło się już na wiatr
ukradkiem łapaliśmy trawiaste cienie
i jak puste neony z wypaloną głową
zgłębialiśmy naturę metamorfoz z Levi-Straussa
w czerwonej nawie na skraju sosen
jakby niepostrzeżenie jin zamieniało się w jang
c’est la vie – powiedziałby zgryźliwie markotny
osiołek
a w skale
różowoszarej od zmierzchu
siedzieli derwisze
i tonem podniesionym perorowali
o Mnożnikach to znaczy ludziach
zwanych Królami i Królowymi
Stany Zjednoczone protestowały przeciwko aktywności wojsk chińskich
w zewnętrznych partiach domniemanego środka
nie skończyliśmy już tej modlitwy przed ostatnią fazą
w proch nam się obróciła
kiedy piekielnie ślepiące słońce
zachodziło grzybem nad Stumilowym Lasem