inny rodzaj
na motywach Obłoku Magellana Stanisława Lema
świat w którym każdemu według potrzeb
a możliwości są mile widziane
w zamkniętym pędzie celowało ostrze
niwecząc ślady historii własnej
pozostawiało parseki za sobą
by nieznanemu ofiarować pokłon
przeszłość odeszła a we wnętrzu nowe
przędło miłości i hipotezy
nie miał znaczenia pozostawiony wzorzec
jednak niezmiennie chciało przeżyć
by Kolumbowie odkryli tożsame
sami ze sobą podpisali aneks
w świetle tragedii zabrzmiał dźwięk happy endu
pustka wybrzmiała nie jesteśmy sami
odeszły zwątpienia początki obłędu
ogromne koszty pozornie za nic
zmaterializowały się w pragnieniu odwiecznym
w bezliku estym
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1576 Skąd: Sheffield
Wysłany: Wczoraj 20:13
Zaskoczyło mnie, że odwołujesz się do książki Lema napisanej jeszcze w okresie stalinowskim, której sam autor później się wstydził uważając też, że literacko nie jest wysokich lotów. Jest tyle literatury fantastyczno-naukowej na temat długich podróży kosmicznych, problemów psychicznych ludzi przebywajacych ze sobą w zamknięciu i spotkania mieszkańców innych zakątków kosmosu. Komunistyczne porzekadło "każdemu według potrzeb, od każdego według jego możliwości" zamieściłeś w dwóch pierwszych wersach całkiem poważnie. Nie czuję ani dystansu ani kpiny z tego hasła. Książka Lema zakłada, że od 1000 lat trwa na Ziemi komunizm a potem kosmonauci niszczą starą amerykańską czyli imperialną bazę z końca XX wieku.
Faktem jest, że Twój wiersz /oprócz dwóch pierwszych wersów/ możnaby odnieść do innej literatury sci-fi. Treść ma pewne walory uniwersalne ale dlaczego, będąc fanem Lema, odwołujesz się do tej właśnie książki? Czy jest w tym wierszu ironia, której nie udało mi się dostrzec?
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Małgosiu. Wracam do książek Lema, a tą kupiłem niedawno, uzupełniając już prawie całą posiadaną jego twórczość. Czytałem ją jakieś 55 lat temu, ale pamięć zawodzi i nie pamiętałem jej treści. Nie dziwię się, że Lem dystansował się do tej powieści. Książkę, którą posiadam, kończy posłowie Jerzego Jarzębskiego, które nieco przybliża epokę, w której została napisana, a także wnikliwie analizuje podłoże jej stworzenia. Dość ciekawy wydaje mi się fragment:
Autor książki, który przez wiele lat nie życzył sobie jej wznawiania, zapamiętał przede wszystkim jej uzależnienie od politycznych kanonów epoki. Tymczasem pod tym względem Obłok Magellana grzeszy minimalnie. Powiedzmy przede wszystkim, że w społeczeństwie przyszłości, całkiem dokładnie przez Lema opisanym w pierwszych rozdziałach powieści, partia komunistyczna nie odgrywa najmniejszej roli, być może nawet nie istnieje. Ziemią wieku XXXII rządzą najwyraźniej uczeni fachowcy (w myśl, owszem, poglądów Marksa, który sądził, że w miarę postępu społecznego partie polityczne — wraz z komunistyczną — po prostu zanikną, całkiem natomiast na przekór tezom Lenina, który w partii komunistycznej widział główny motor dziejów po wsze czasy).
Nie ma w tej książce niczego, co wskazywałoby na wychwalanie komunizmu, a wg mnie jedynie odcięcie się od wszechwładzy pieniądza i karierowiczostwa, jakże bardzo dobrze nam znanych z obecnych czasów. Lem dość dowcipnie ukazał we fragmentach książki czasy przejściowe, w których możliwości posiadania wszystkiego, a także nic nierobienia bywały pułapkami społeczeństwa, a konieczność aktywności nie była przymusem, a wyborem.
Zgadzam się z autorem posłowia w jego analizie Obloku Magellana, w której wykazuje jego słabe, ale i mocniejsze strony. Uważam jednak, że aby poznać lepiej tak wybitnego autora, to należy również przebrnąć przez jego początki. Pewnym zaskoczeniem pozytywnym by dla mnie Ogród ciemności (jedno z pierwszych opowadań Lema), po którym podobnie jak jego przyszła żona uległem jego poetyce przekazu.
Napisałem ten wiersz bez jakiegokolwiek kontekstu, jak i wiele innych wierszy inspirowanych twórczością Lema. Czytam książkę i wybieram z niej jakieś fragmenty, które przybliżają ją, albo zainteresowały mnie.
Niektórych, w tym samego Lema, bulwersują odniesienia w Obłoku Magellana, a czy tak strasznie bulwersuje nas seria Star treków, gdzie wypisz wymaluj, na gwiezdnych pokładach panują podobne relacje jak w opisywanej książce.
Po latach chłonięcia książek i filmów SF, w których jako chłopiec szukałem romantyki i odkrywania nowego w podróżach międzygwiezdnych, powracam do wielu książek, w tym do Powrotu z gwiazd, gdzie mój odbiór był zgoła odmienny i rozsmakowywałem się w innych fragmentach książki, niż jako chłopiec.
A teraz małe odniesienie osobiste. W latach 2003-2005 konieczność pisania zrymowanego przekazu aż wylewała się ze mnie, o czym świadczy napisanie w tym czasie 1100 wierszo podobnych utworów. Zachowałem je wszystkie, choć nie odważyłbym się ich publikować, poza paroma pierwszych wierszy, które są na POSTscriptum. Czy powinienem się teraz ich wstydzić? Wydaje mi się, że nie, bo odzwierciedlały pewien kontekst, w którym były osadzone, a braki warsztatu przykrywały emocje i osobliwe widzenie świata.