Odwiedzili mnie Synkowie, pamiętają palce dłoni.
Mrówka też, choć bardziej stara się nie zlecieć
z balustrady i nie skręcić sobie karku
na żelastwie balkonowym. Goni rok za rokiem goni,
spiesznie jakby do parady i sposobiąc pośród żartów
do rozmowy dla nich ważnej.
Dom, a pod nim Łyna spływa, czas złudzeniem nieporadnym.
W wodzie tonie piękno z grzechem ptak wieść niesie
jako życie, ktoś hieroglif jak przestrogę
wymalował na chodniku. Lato ogień trawi jesień
my w niej wcale nie zabawni; balkon w kwiatach tętni życiem
pszczół, a dzieci tylko w nicku.
25.07.26
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Odwiedzili mnie synkowie,
pamiętają palce dłoni.
Mrówka też, choć bardziej stara
się nie zlecieć z balustrady
i nie skręcić sobie karku
na żelastwie balkonowym.
Goni rok za rokiem goni,
spiesznie jakby do parady
i sposobiąc pośród żartów
do rozmowy dla nich ważnej.
Dom, a pod nim Łyna spływa,
czas złudzeniem nieporadnym.
W wodzie tonie piękno z grzechem
ptak wieść niesie jako życie,
ktoś hieroglif jak przestrogę
wymalował na chodniku.
Lato ogień trawi jesień
my w niej wcale nie zabawni;
balkon w kwiatach tętni życiem
pszczół, a dzieci tylko w nicku.
25.07.2026
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Przedstawiłeś wiersz w dwóch wersjach. Myślę, że po to, by uzyskać opinię jak lepiej. Wolę pierwszą wersję z dłuższymi wersami. : )
Ale zachęciłeś mnie i powiem (niezobowiązująco) , iż można też tak:
Odwiedzili mnie synkowie, pamiętają palce dłoni,
mrówka też – chociaż się stara, by nie zlecieć z balustrady,
by nie skręcić sobie karku na żelastwie balkonowym.
Goni rok za rokiem goni, spiesznie, jakby do parady,
i sposobiąc się wśród żartów, do rozmowy dla nich ważnej.
Dom, a pod nim Łyna spływa, czas złudzeniem nieporadnym.
W wodzie tonie grzech i piękno, ptak jak życie wieści niesie.
Ktoś hieroglif jak przestrogę wymalował na chodniku,
lato ogień trawi, jesień – my w niej wcale nie zabawni;
Balkon w kwiatach tętni życiem pszczół, ale dzieci – tylko w nicku.
Wiersz jest dobry. Podoba się. Wywołuje refleksję o starzeniu się i tęsknocie za dziećmi. Jest w nim jakiś dystans między spływającą Łyną a upływającym czasem.
I też ładne jest nieoczywiste porównanie starości do kruchej mrówki na balkonie. Wiersz dobry, przemyśany.
Podoba mi się brzmienie tego fragmentu: Odwiedzili mnie synkowie
No to tyle. : )
Sam zdecydujesz co lepsze i jaki zapis.
Serdecznie : )