POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi POSTscriptum Strona Główna » PISANE WIERSZEM » Klasyka POSTscriptum - wiersze » Wiersze z roku 2016
Zamknięty przez: Leszek Wlazło
2016-06-30, 16:20
Wiersze z roku 2016
Autor Wiadomość
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19070
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-06-30, 16:19   Wiersze z roku 2016

Na POSTscriptum opublikowano tysiące wierszy. Tak jak różnimy się charakterami, wyglądem, upodobaniami, tak i nasze wiersze nie są jednakowe. Subiektywnie jedne podobają nam się bardziej, a inne najbardziej. Te „najbardziejsze” z „bardziejszych” będziemy gromadzić w tym temacie, w chronologii lat zamieszczenia na naszych łamach. Temat z założenia będzie prezentował klasykę POSTscriptum i będzie wyłącznie do czytania, a jeśli zechcecie skomentować jakiś zamieszczony wiersz, to pod każdym z nich podam link do wiersza, gdzie takie komentarze będą mile widziane.
Jeśli zainteresują Was inne wiersze autorów, to klikając w nick (w ukośnikach), bądź w imię i nazwisko (gdy jest ono nickiem), przeniesiecie się na profil danej autorki, czy autora i tam znajdziecie odnośniki do ich wszystkich postów, bądź tematów.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Witold Kiejrys


Miasto, miłość i śpiew

Jak każde inne i to miasto przygarnęło mnie ciepło.
Objęło i urzekło – tu mówię prawdę – mówiąc o mieście,
Które dało mi gospodarskie masło do chleba, mieszkanie,
Piękną rzekę i cudowną, zaczarowaną kobietę.
Nie zwykłem kłamać komuś kogo lubię, a polubiłem
Warmiński chleb i gospodarskie masło, mieszkanie
Na kwadracie i cudowną, zaczarowaną kobietę.

Wyjałowionym starcom nie są potrzebne kobiety,
A już broń boże, te zaczarowane, te cudowne -
Dla nich miasto w darze daje wiekowe kamienne baby,
Wodę w plastikowych butelkach i Kętrzyńską z kilkoma
Wystawnymi witrynami – wszystko na pokuszenie.

Wszystko tylko po to, by zzuć kapcie, by na gwarnym deptaku
Wykrzyczeć swoje halo i cześć, by wreszcie na kilka
Kwadransów wyruszyć nad rzekę, która niczym życie
Przewija się meandrami pomiędzy pamięcią, wspomnieniem,
Tęsknotą, a zapomnieniem. Wczoraj przypomniałem sobie,
Jak bardzo, bardzo, zapadłem się w miłość.

Niemy los dopiero tutaj wykrzyczał dla mnie szczęście.
To dziwne, tyle lat ganiałem po świecie w jego poszukiwaniu,
A ono przyszło do mnie samo, podało uśmiech i rękę,
Przygarnęło starego jak znajdę, jak swego. Dziwne to miasto,
Co tak zauroczyć potrafi przez dobroć i miłość.
Kiedyś winien będę spłatę grą w kości, które niczym wolny los
Powędrują za sercem do nieba.

Zapytacie, gdzie śpiew? - Ten śpiew to noc, z oknem
Wychodzącym na farę i rzekę, z kołyszącą się latarnią
I miriadami gwiazd zanurzonych w czarodziejskich oczach
Miasta i ukochanej.

[17-02-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=24920

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Leszek Wlazło


przeciwstawnie

prawdziwi mężczyźni płaczą jak bobry
najczęściej poza spojrzeniami
by się nie dało nachalnymi odkryć
najskrytszych zranić
miliony luster tworzą obraz macho
wyznawcy fikcji mirażu łakną

zamknięci w maskach ulicami chodzą
bo tak wypada bo tak trzeba
łzami wzruszeniem tłumią osąd
mity próżności łatwo sprzedać
w czterech samotne wnętrze pije
hektolitrami nieprawdy ileż

jak beniaminek prawdziwy mężczyzna
gdy pustka wokół liście gubi
nadludzką siłą znaczy ścieżki wyzwań
chciałby się w innym czasie zbudzić
w miejscu gdzie sobą być wystarczy
a nie golemem za życia martwym

[25-09-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=26279

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autorka: Elżbieta Będkowska-Adamczyk /Elżbieta/


dzień jak obietnica
zegary słoneczne drzew
otwierają drogę

z wielu godzin
idących przed tobą
te mieszane kolibrowymi
skrzydełkami są najgłośniejsze

elżbieta
9 11 2016


day like a promise
sundials of trees
opening a road

of many hours
walking before you
ones stirred with hummingbird
wings are the loudest

[11-09-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=26220

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autorka: Elżbieta Będkowska-Adamczyk /Elżbieta/


dzień jak młoda łania
ukryta w drobnych cętkach
stoickich drzew

przeciąga się nieodwołalna sjesta
w płochliwym rozblasku
aż po rozproszone cienie
układasz dzień na tkaninie światła

elżbieta
13 IX 2016


day like a young doe
hidden in small daubs
of stoic trees

lingers irrevocable siesta
in a skittish flash
up to the scattered shading
you arrange the day on the fabric of light

[13-09-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=26228

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autorka: Elżbieta Będkowska-Adamczyk /Elżbieta/


dzień jak pudełko kredek
naostrzone odcienie decydują pejzaż
z tęczowym podtekstem

wyłuskujesz ze światła podstawowe barwy
niby nieświadomy protanopik* w granicach swojego świata
w którym wszystkie serca są niebieskie
jak chabry kąkole i niezapominajki


* "Tęcza widziana przez osobę z protanopią -- barwa czerwona nie jest widziana, purpura jest mylona z niebieską" - Wikipedia

elżbieta
16 IX 2016


day like a box of crayons
sharpened tints decide landscape
with rainbow undertones

you hull primary colors from the light
as if unaware protanopist* within the limits of his world
wherein all hearts are blue
as cockle cornflowers and Forget-Me-Nots


* "Rainbow seen by a person with Protanopia - the red color is not seen, purple is confused with the blue" - Wikipedia

[16-09-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=26237

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Witold Kiejrys

Obraz

Wyłania się samoistnie,
Niczym iskra zapłonie zniczem,
Klonowym liściem jesiennej barwy,
Biało czerwoną powiewającą jak żagiew
Strojnych szeregów nowych obyczajów,
I zadeptanym śladem tysięcy mrówek,
Które z mrowisk do dyskonta,
Z dyskonta do mrowisk, w drodze do kościoła,
Do narożnej kawiarni pani Ewy,
Gdzie z inną Ewą spotka się Stefan,
Mówi coś, czego nigdy nie usłyszymy,
Ale co możemy odczytać z gestu dłoni i oczu -
Ewy, Stefana – Stefana i Ewy.

Za rogiem kawiarni – Szkoła, czerwona
Jak rozognione twarze uczniów, biegających
Zda się bezładnie po szkolnym podwórku,
Ale to tylko pierwsze wrażenie, bo naprawdę,
Jest to przerywana siedzeniem w ławce,
Krótka lekcja gimnastyki. Czerwoność Szkoły
Barwią cegły ze starej poniemieckiej cegielni,
Której śladem na pół rozstrzelany,
Na pół wypalony komin.

Poniżej Szkoły kolorowe fasady domów,
Ulica zbiega ku innej, gdzie domy szare,
Jakby oprószone kurzem, ta ku rzece,
Obraz wraz z nią zaczyna się wić, podobny rzuconej
W przestrzeń nici pamięci – po lewej ręce wzgórze,
Gdzie w miejsce Zamku porosły drzewa,
W dole obok rzeki zatopiony w sercu staw
I nieodległy most, świadek zdyszanego świstu pary
Nieskończonej liczby pociągów, pasażerów,
Węgla, zboża, cukru i soli oraz książek,
Za mostem mostek, aż po niewidzialną granicę
Do nie wiadomo czego.

[28-09-2016]

http://postscriptum.net.p...p=276288#276288

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autorka: Czesława Mileszko /anastazja/


W tym domu zostawiłam swoje dzieciństwo

ile trzeba mieć siły żeby pchnąć te drzwi
zobaczyć nas wszystkich w jednej izbie
mała arka Noego

rodzice z wyciągniętymi ramionami
niespełnionej nadziei przy starym piecu
grzaliśmy nasze serca

świat pielgrzymów
przesuwających się w stronę cieni
historia szarpie bliznami

[19-10-2016]

http://postscriptum.net.p...p=277366#277366

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Autorka: gracjana


bezpowrotność

lato przeszło obok niczym wygrana na loterii

strzelały rozwiane wiatrem dmuchawce
i biodra rozkołysane tańcem godowym dwóch serc
w blasku słoneczników piszę pożegnalny wiersz

słyszałam płacz deszczu i oddech dzikich płatków róż
ciszę niewypowiedzianych słów i sen chodzący po nocy
krzyk oddzielanej od srebra luster rdzy i miedzi jesieni
kruchej jak liryka wyrwana ze splecionych prozą kochanków

poznałam ciężar grudki ziemi rzucanej w rozpacz
chłód cienia umierającego słońca w samotnej dłoni
i sens słów - idź a dojdziesz do bram domu...

[17-10-2016]

http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=26372

----------------------------------------------------------------------------------------------------
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE WIERSZEM » Klasyka POSTscriptum - wiersze » Wiersze z roku 2016


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo